Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



W lutym 2008ego roku, w przeciągu tygodnia ukazały się debiutanckie płyty dwóch formacji związanych z bydgoską sceną: Spejs i The Cyclist. Projekty te łączyło nie tylko, bodaj pierwsze udane na rodzimym gruncie, podjęcie improwizacji na styku jazzu i tzw. nowych brzmień, lecz także osoba perkusisty Jacka Buhla. Postrzeganie płyty „Pan Jabu”, nagranej przez niego w duecie z trębaczem Wojtkiem Jachną, jako kontynuacji tamtych doświadczeń, nasuwa się już przy pobieżnym zapoznaniu z twórczością duetu. Akustyczna podstawa ich muzyki raz to wzmacniana, raz rozmywana jest przez elektronikę. Ingerencje te są jednak dyskretne, stonowane, podobnie jak niespiesznie rozwijające się improwizacje duetu. Momentami można wręcz odnieść wrażenie, że „Pan Jabu” podejmuje wątek tam, gdzie pozostawił go Spejs. Dotyczy to zwłaszcza oszczędnej gry Buhla. Trąbka Jachny jest oczywiście elementem nowym, tworzącym czasem skandynawskie skojarzenia całości, choć samemu Jachnie zdaje się tutaj bliższe Chicago i Rob Mazurek. Jego tematy są eleganckie, skromne, skoncentrowane na tworzeniu aury wobec elektronicznego, czy też rytmicznego trzonu utworów.
Efektem jest płyta, która wymaga ciszy wokół i pewnej cierpliwości. Jej uroki mogą być dla wielu hermetyczne, jednak warto wsłuchać się w stonowane dialogi i poszukiwanie brzmienia przez bydgoski duet. Niemniej jednak, lekka kondensacja niemal godzinnego materiału by „Panu Jabu” nie zaszkodziła.
[Piotr Lewandowski]