napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Ze względu na inne obowiązki nie mogliśmy dla Was zrelacjonować całości tegorocznego showcase’u Don’t Panic We’re From Poland, udało nam się jednak uczestniczyć w piątkowych koncertach na scenach Acoustic (Powiększenie) i Alter (Cafe Kulturalna). Dla niewtajemniczonych – impreza była przeglądem krajowej muzyki, na który złożyły się dwa dni koncertów w Palladium, dwa wyżej wzmiankowane i kończący showcase koncert w klubie 1500m2. Jego celem zasadniczo było przybliżenie polskiej muzyki zagranicznym organizatorom festiwali i koncertów. Że jest co przybliżać, żadnego czytelnika naszego periodyku przekonywać chyba nie trzeba. Ale czy warszawski showcase wychwycił wykonawców najciekawszych i (co nie musi być tożsame) dysponujących potencjałem do kariery zagranicznej, to inna kwestia. Dwie prawidłowości rzucają na nią cień wątpliwości – po pierwsze, impreza poświęcona była piosence, z wyjątkiem Levity i w pewnym stopniu Kyst. Nie ukazała ani młodego jazzu, ani muzyki instrumentalnej czy też bardziej abstrakcyjnej. Po drugie, z kilkoma wyjątkami oczywiście, line-up był dość lekkostrawny i możemy się tylko zastanawiać, czy dla zaproszonych gości ciekawsza od polskiego indie nie byłaby większa dawka undergroundu.
Przy tym, zastanawiać się można, o jaką "karierę zagraniczną" chodzi i jaką warto wspierać z środków publicznych? Akurat gdy odbywał się showcase, opadało medialne zainteresowanie chińską reinkarnacją Bayer Full, Małe Instrumenty przygotowywały się do angielskiej trasy z francuskim kompozytorem i konstruktorem Pierre'm Bastienem, o której szeroko pisał "The Wire" (a Instytut Adama Mickiewicza ją notabene wspomagał), zaś Paprika Korps odbywali n-tą trasę po Skandynawii, żadnego wsparcia nigdy nie dostając. Czy każdy z zespołów na Don't Panic ma w zamierzeniu iść śladem Małych Instrumentów? Watpię. A jeśli którąś z dwóch innych ścieżek, to cóż takiego posiada lub zrobił Bayer Full, Behemot czy Paprika Korps, że im się udało, a inni wymagają pomocy? Dyskusja nad możliwymi, sensownymi i optymalnymi sposobami promocji krajowej muzyki przy tej okazji na pewno by nie zaszkodziła.
Ok, zajmijmy się koncertami. Na scenach Acoustic i Alter, przeciętnie ciekawszych i równiejszych od koncertów w Palladium, wzmiankowane prawidłowości można było zaobserwować. Otwierający wieczór zespół Très.B dał bardzo przyjemny, profesjonalnie zagrany i melodyjny koncert, który pokazał, że ich nowa płyta może być jednym z najfajniejszych tegorocznych wydawnictw na styku popu i rocka. Ale trudno będzie zachodnioeuropejskiego odbiorcę przekonać, że lepiej posłuchać polskich nawiązań do Pixies niż brytyjskich czy szwedzkich.
Bardziej charakterystyczną treść i formę zaprezentowali Cieślak i Księżniczki. Po nagraniu płyty ich materiał okrzepł, nabrał przestrzeni, barwy i lekkości. Okazjonalne włączenie bębnów, przeszkadzajek i chórków dodało mu kolorytu. Niestety, płasko zabrzmiała gitara Cieślaka, przez co, kluczowy dla głębi i autentyczności tej muzyki, brzmieniowy pejzaż miał trochę kanciaste rysy.
Kapitalnym zwieńczeniem wieczoru był koncert Kyst. Sopocko-berlińskie trio zagrało w konwencji, którą eksploruje od kilku miesięcy – transowych, dalekich od zwrotko-refrenowych ram utworów na perkusję i perkusjonalia, gitarę i laptop. Dobre brzmienie, zaangażowanie i wciągająca forma przełożyły się na świetny koncert, pozostający w pamięci i lokalsów i gości.
Następnie przenieśliśmy się do Kulturalnej, gdzie jako pierwszy zagrali Woody Alien. Zwarte utwory, wyrazista dynamika, mocne brzmienie, zwierzęca gra perkusisty Daniela Szweda i uskrzydlony bas Marcina Piekoszewskiego. Rewelacyjny i świetnie odebrany przez gości showcase’u koncert odbył się w specyficznych warunkach – większość publiczności przyszła na grający później Kamp!, WA chyba wcześniej nie znając. Wsród wielu tych osób początkowa konsternacja zamieniła się z czasem w sympatię czy jawny entuzjazm.
Wasi korespondenci nie posiadają niestety tak szczelnych zatyczek do uszu, by wejść pod scenę zrobić zdjęcia Kamp!, więc zespołu tego nie ma w naszej galerii. Staramy się także możliwie szybko wyprzeć ich z pamięci. Drętwe, wtórne, pozbawione emocji i choć odrobiny innowacji w czerpaniu z lat 80-tych piosenki Kamp! były żenującym zamknięciem dnia. Perspektywy kariery zagranicznej? Bayer Full przeciera szlaki w państwie środka, więc może, może…
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]