napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Liner-notes Vijaya Iyera zawsze były dość intelektualne, ale czego spodziewać się po muzyku z dwoma doktoratami na koncie. Tym razem jego uwaga skupia się na arystotelesowskim hexis, właściwości ludzkich działań, charakteryzującej postać, lecz dostrzegalnej tylko z zewnątrz. To właśnie hexis muzyków wielkich jest dla Iyera źródłem inspiracji. Nie same nuty i dźwięki, lecz sens im nadawany oraz nastawienie do instrumentu i samego grania. Pierwszą solową płytę pianista złożył więc z pięciu kompozycji własnych i sześciu cudzych – dwóch Duke’a Ellingtona, po jednym Theloniousa Monka, Steve’a Colemana, Jimmy’ego Van Heusena oraz znanego z repertuaru Michaela Jacksona „Human Nature”.
Właśnie ten utwór, który w wersji na trio Iyera usłyszeliśmy na koncercie w ramach WSJD, kapitalnie otwiera album. Wbrew pozorom, nie jest to pójście na skróty. Iyer bowiem nigdy nie gra zapożyczonych kompozycji jak kowerów lub standardów. Raczej prowadzi z nimi dialog, często redukuje, ekstrahuje kluczowe dla nich wymiary i przedstawia w innym świetle. Tworzy alternatywne, frapujące narracje. Ale potrafi też zachować kluczowe wymiary utworu, jak w kompozycjach Ellingtona, albo w rewelacyjnej reinterpretacji Galang M.I.A. na „Historicity” (tam z pietyzmem odtworzył rytm i tonację, czego się jednak nie dostrzega), tak zmieniając akcenty, że dostrzegamy jego innowacje, a nie wierność oryginałowi. Własne kompozycje pianisty wypełniają środkową część albumu i wyraźnie odróżniają się od zapożyczonych, są bardziej zawiłe. Utwory Iyera często łatwiej podziwiać niż pokochać, ale tutaj, za sprawą ich wyjątkowego liryzmu, jest inaczej. Centralny punkt albumu, Autoscopy, który sam Iyer nazywa swoją „najbardziej osobistą wypowiedzią artystyczną”, jest wręcz wybitny.
Liner-notes Iyera z reguły są nie tylko intelektualne, ale też trafne. „Solo” dowodzi, że sukces „Historicity” nie był ukoronowaniem jego możliwości. Przeciwnie, jego hexis staje się coraz bardziej czytelne i niepodważalne. Godzina spędzona z Vijayem to obcowanie z piękną, fascynującą muzyką.
[Piotr Lewandowski]