napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



2 września na poznańskim Dziedzińcu Różanym odbyła się druga edycja festiwalu POZ_MODERN. Zgodnie z jego ideą prezentacji najciekawszych zjawisk we współczesnej muzyce alternatywno-awangardowej, wystąpiły dwa projekty audiowizualne: wybitny wiedeński dekonstruktor brzmień gitary Christian Fennesz zagrał z wizualizacjami mieszkającego w Berlinie artysty wideo Lillevana, a islandzka wiolonczelistka Hildur Guðnadóttir wystąpiła wraz z BJ Nilsenem, szwedzkim poszukiwaczem inspirowanych dźwiękami natury elektronicznych preparacji.
Jako pierwsza zaprezentowała się introwertyczna artystka z Islandii. Jeśli ktokolwiek z przybyłych sądził dotychczas, że wiolonczela jest instrumentem stricte klasycznym, po tym koncercie musiał zweryfikować swoje poglądy. Hildur Guðnadóttir za pomocą komputera zapętla swoje dźwięki, tworząc wrażenie, jakby na scenie był nie jeden, a kilka instrumentów smyczkowych. Delikatne dźwięki elektroniki serwowanej przez BJ Nilsena nie ingerowały w brzmienie wiolonczeli – idealnie wręcz z nią korespondowały, wprowadzając nastrój mglistej, tajemniczej Islandii. Brak jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego z publicznością powodował, że Hildur jawiła się jako postać autentyczna i prawdziwa. Niedostępna, tajemnicza i introwertyczna, jak jej muzyka.
Set Christiana Fennesza mógły spokojnie stanowić ścieżkę dźwiękową do bardziej ambitnego filmu. Potwierdza to także fakt, że dla wielu uczestników koncertu pierwszym skojarzeniem z muzyką przez niego prezentowaną był soundtrack Neila Younga do filmu „Truposz” Jima Jarmuscha. Fennesz miksując na żywo za pomocą komputera przetworzone dźwięki gitary z trzaskami i szumami, a ledwie dosłyszalnymi melodiami wprowadza nastrój niepokoju, ale zarazem ciekawości. Całości przedstawienia dopełniły równie tajemnicze i niedopowiedziane wizualizacje Lillevana.
Szkoda, że frekwencja na tegorocznym POZ_MODERN nie była spektakularna - może to kwestia przesytu po sezonie festiwalowym, może ceny biletu. Z drugiej jednak strony, była muzyka nie dla masowego, lecz bardziej wyrobionego i wymagającego słuchacza.
[tekst: Anna Czapiewska]
[zdjęcia: Zuzanna Jarczyńska]