napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Specyficzna estetyka amerykańskiego kwartetu z Brooklynu ma w sobie dużo progresywnego pierwiastka podpiętego pod chaotyczny black metal. Liturgy nie gra łatwej w odbiorze muzyki, raz podkręcając tempo do maksimum, by za kilka chwil przejść do dziwacznych gitarowych zagrywek. Mała ilość partii wokalnych daje szansę na instrumentalne wyżycie się muzyków. A ci korzystają z tego do woli, urozmaicając swoje kompozycje, przechodząc od siermiężnych nawałnic aż do iskrzących gitarowym zapętleniem fraz. Z każdym przesłuchaniem przekonuję się o coraz mniejszej zawartości w tym wszystkim, wspomnianego na wstępie, black metalu. Grupa pod wodzą Huntera Hunt-Hendriksa wplata na „Aesthethica” cały wachlarz gitarowych zagrywek, dalekich od potocznego p2p2. Czasem przypomina mi to projekt Windham Hell, działający w Stanach w latach 90., gdzie natłok technicznych sztuczek przyprawiał o zawrót głowy. Liturgy dozuje utarte blackmetalowe klisze, wprowadzając nietypowe rozwiązania rytmiczne („Returner”). Pojawiają się też odniesienia do nieśmiertelnego Black Sabbath („Veins Of God”), quasi-sludge’owe elementy („Generation”) oraz akcenty z przymrużeniem oka („Glass Earth”). Amerykanie stworzyli 66 minut muzyki, przy której przewidywalność i nuda to pojęcia nieznane. Druga płyta Liturgy powinna przypaść do gustu sympatykom szaleństwa zaklętego w progresywnej formule (jednak!) black metalu.
[marc!n ratyński]