polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
3:33 Bicameral Brain

3:33
Bicameral Brain

W XXI wieku szukam artystów, którzy mają pomysł czym może być hip hop, jak tę estetykę odświeżyć i ukazać w takim świetle, żeby ze swojego dorobku czerpała, jednocześnie drylując jak najdalej od korzeni. 3:33 bawi się konwencjami – Bicameral Brain już po okładce sugeruje wręcz album metalowy. Dalszy ciąg zabawy konwencją to nazwy utworów – ot kolejne numery przyporządkowane inicjałom nazwy zespołu. Kto zapamiętał, którego kawałka właściwie słuchał? Ten album ciężko chłonąć na wyrywki, nadaje się do słuchania jako całość, nawet dwie płyty naraz. Punktem wyjścia 3:33 są z jednej strony zapętlone sample perkusji, o mocno hip hopowej strukturze, prostej konstrukcji, w wielu miejscach przypominają wręcz to co Warp Records albo Ninja Tune wydawało dwie dekady temu. I w momencie, kiedy zdawałoby się, że zespół wpada w rutynę, zaczyna swoje proste bity psuć: usuwa ułamki sekund, przez co rytm się załamuje, niszczy przyzwyczajenia aby poprzez zgrzyty i zacięcia, interesować jeszcze bardziej. O ile struktura rytmiczna może trącać myszką to już nie w połączeniu z melodyczną warstwą tła a raczej kolażem dźwięków, który z różnych odłamków się tam układa. 3:33 zlewają w muzyczny obraz wycinki rodem z horrorów, mroczne dronowe tła i narastające dark ambientowe ściany dźwięku, które brzmią przerażająco, jakby żywcem wyciągnięte z soundtracku do jakiegoś thrillera. A wszystko w rozpędzonej, miejskiej atmosferze, trzymającej za rogi bristolskie tripy z abstrakcyjnymi wypadami w kierunku abstrakcyjnego hip hopu. Trochę to taka ścieżka dźwiękowa do wyprawy po mieście, pełna błądzenia, czasem zbyt oczywistych, ale nie utartych szlaków. To prosty materiał, ale dzięki przemyślanej formie wciąga i fascynuje pomysłami upchanymi w podobnych formach ale ciekawie odświeżających podejście do hip hopu i współczesnej elektroniki.

[Jakub Knera]

galerie w popupmusic