Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Ta 21 minutowa płytka to pierwsza propozycja niezależnej wytwórni powołanej i dowodzonej przez wokalistę Mashroom Head. Trzeba przyznać, że na rynku wydawniczym zadebiutował z impetem. Najnowszy Meshuggah to dla fanów inteligentenego hałasu bardzo smakowity kąsek zarówno pod względem muzycznym jak i kolekcjonerskim. Jest to najciekawsza płyta szwedów od czasu wydania "Destroy Erase Improve". Za stołem mikserskim zasiadł gitarzysta i główny kompozytor kapeli Fredrik Thonderdal. Płyta momentami przypomina jego solowy projekt: "Sol Niger Within"; chodzi o dramaturgię, budowanie specyficznego klimatu. Podobnie jak na wspomnianym wydawnictwie, "I" to również jedna kompozycja. Przyznam, że nie obraziłbym się gdyby w jeszcze większym stopniu nawiązywała do "Fredrikowskich Defektów", dla mnie najlepszej płyty z jego udziałem.
Muza jest jak zawsze w przypadku Meshuggah skondensowana i matematyczna. Wokal wydziera się rytmicznie swoją charakterystyczną, brudna barwą (momentami pojawiają się też inne pomysły na głos), perkusistę podejrzewam o to, że wstawił sobie trzecią nogę, gra tak precyzyjnie i tak skomplikowane partie. Smaku całości dodają genialne gitarowe odjazdy Fredrika. Całość brzmi wyśmienicie.
Messugah zrobili mi wielki apetyt na pełnometrażowy album. Mam nadzieję, że wreszcie trochę zaeksperymentują i przestaną do znudzenia trzymać się trochę już wyeksploatowanej na poprzednich krążkach formy. Po tym co tu usłyszałem, spodziewam się miazgi.
[Tomo Żyżyk]