Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



The Thermals są pochodzącym z Portland triem, którego zamiarem jest tchnąć świeżego ducha w zasłużoną już dla amerykańskiej muzyki wytwórnię Sub Pop. Stara się ona obecnie odzyskać czołową pozycję, jaką wypracowała sobie na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku i jeżeli będzie stawiała na takie grupy jak The Thermals, powinno jej się udać. A naszemu trio powinno się udać zyskać szerszy niż, znikomy do tej pory, rozgłos. W ubiegłym roku ukazał się debiutancki album zespołu, teraz przyszedł czas na drugie uderzenie. Jest ono bardzo, ale to bardzo energetyczne i w porównaniu do debiutu, brzmi o wiele lepiej. Być może powód tkwi w tym, że pierwszą płytę muzycy nagrali w kuchni wokalisty, a teraz na cztery dni zawitali do studia w Seattle. Właśnie przyjemne, a zarazem będące przeciwieństwem ugłaskanego, brzmienie, już od pierwszego kontaktu z "Fucking A" zapewniło im moją sympatię. Połączenie punk-rockowego tempa i galopady wprost przed siebie, z garażowo brzmiącymi gitarami, daje naprawdę pierwszorzędny efekt. Nie jestem fanem określeń pokroju garage lub indie punk-rock, ale tutaj epitet "garażowy" jest na miejscu. Brzmienie jest równocześnie bardzo czyste, dzięki czemu naszpikowane przebojowymi patentami krótkie kompozycje wpadają w ucho i cieszą zmysł estetyczny ceniący najeżone gitary. Sporadycznie pojawiają się też sprzężenia i zgrzytliwe odgłosy, są one jednak drobnym dodatkiem do generalnie spójnego brzmienia.
Olbrzymia energia drzemiąca w muzyce, wzmocniona jest jeszcze od razu zapadającym w pamięć wokalem. Wokalista Hutch Harris wie, jak idealnie wkomponować swój śpiewi uwypuklić moc oraz emocje. Sympatyczny, ujmujący i szczery głos sprawia, że momentalnie czuje się, że The Thermals grają właśnie taką muzykę, jaką czują najlepiej i, że robią to z głębi serca. W efekcie dostajemy album pełen punk-rocka - melodyjnego w granicach rozsądku i naładowanego energią aż do przesady, który pozbawiony jest punkowej pretensjonalności i brudu. Ta porywająca lekkość - będąca tu komplementem - wynika z flirtu z rock'n'rollem i latami sześćdziesiątymi. Już sama okładka, odwołująca się do grafiki protestu, wskazuje inspiracje. W podobnie smakowity sposób podane są teksty. Nawet gdy poruszają one sprawy polityczne, przebija z nich nadzieja i idealizm, a nie zgorzknienie, czego najlepszym dowodem rewelacyjny, młodzieńczy Forward i porywający God and Country, po wysłuchaniu którego aż chce się wybiec na ulice i walczyć z hipokryzją otaczającego świata. Właściwie każdy z utworów, także i te traktujące o banalnych kwestiach, nosi ślad protest songu i jest im z tym bardzo dobrze. Jednocześnie, nie można im odmówić inteligencji i talentu do treściwych, charakterystycznych kompozycji - patrz na przykład How We Know.
"Fucking A" to dwanaście utworów, trwających niestety tylko dwadzieścia osiem minut i według mnie jest to największa wada tej bardzo dobrej płyty. Ale przynajmniej każda jej sekunda dowodzi, że muzycy włożyli w swą muzykę cale serce i zaangażowanie, na jakie było ich stać. Zdecydowanie polecam, bo The Thermals nie dość, że ładują słuchaczowi baterie swoją energią, to na dodatek grają autentycznie szczerą i autorską muzykę. I świetnie brzmią. Tak trzymać.
[Piotr Lewandowski]