Powiększenie we wrześniu
Something Like Elvis
Hanne Hukkelberg
Matthew Shipp & Joe Morris
Six Organs Of Admittance
The Whitest Boy Alive
OffOnOff
The Complainer
Donna Regina
Hotel Kosmos
Meril Wubslin
Jamie Lidell
Ólafur Arnalds
Hypnotic Brass Ensemble



"Nazywam się Andrew Broder, pochodzę z Minneapolis w stanie Minnesota" - tak przedstawia się 24-latek obdarzony niebywałą wyobraźnią, uchodzący za jednego z najciekawszych współczesnych muzyków, poskramiający nurt zwany turntablismem. Jego wyobraźnię cechuje ogromny kolaż dźwiękowy, który serwuje przy okazji każdej swojej płyty. Fakt, że jest niebywale barwną i oryginalną postacią turntablismu potwierdza zaś jego brzmieniowa podróż po wielorakich przestrzeniach muzycznych, przyjmując zabawy z gramofonem za fundament swej artystycznej drogi, budując jednak na nim kompozycje wyrastające sporo ponad niego.
Andrew Brodera wiązać należy z najbardziej intrygującym nurtem muzyki hip-hopowej czyli avant-hopem, bo pomimo tego, iż nagrywa materiały zupełnie nie hip-hopowe, to jednak bazuje na takowej rytmice oraz otacza się i wciąż współpracuje z najznakomitszymi artystami eksperymentalnego hip-hopu. Po raz pierwszy o Broderze zrobiło się naprawdę głośno kiedy podpisał kontrakt z Ninja Tune i skrywając się pod nazwą FOG począł wydawać dla tej wytwórni kolejne krążki. Stworzony między 1998 a 2000 rokiem album "Fog" objawił całemu światu nietuzinkowy talent młodego chłopaka z Minneapolis. Jego debiut przyrównywano do pierwszej dużej płyty cLOUDDEAD, tria rewolucyjnych białych hip-hopowców z katalogu Mush Records, a w dystrybucji samej Big Dada. Zresztą, Brodera z kolesiami z cLOUDDEAD łączą ogromne zażyłości, a na samej płycie "Fog" pojawił się gościnnie Dose One, niebawem także Broder stworzył album z innym przedstawicielem tria. Na swoim debiucie Fog zachwycił swoją groteskowością i oszałamiającą wyobraźnią na polu turntablismu. Pokazał przeto, że używając gramofonu, bawiąc się nim można jednocześnie nagrać album bardzo tak naprawdę melodyjny i zabawny. Pomysłowy przy tym i bez muzycznych barier. Osadzając swoją muzykę na szkielecie wyjętym z hip-hopu, z każdą kolejną kompozycją bliżej mu do indie-rocka z zacięciem artystycznym i onirycznej piosenkowości, ucierając nosa tym samym brit-popowej banalności - nagrywając przy użyciu gramofonu lepsze rzeczy niż cała gwardia rockowo-elektronicznych radioheadowców. Oprócz Dose One`a na płycie debiutanckiej pojawia się także MF Doom, a instrumentarium jest niezwykle szerokie. Dźwięki gramofonu Broder upiększa gitarą, dzwoneczkami, klawiszami, smyczkami.. Tak zresztą jest przy każdym kolejnym krążku Foga. Broder świetnie bawi się w czasie nagrywania materiału, potrafi nawet z dźwięku żucia gumy stworzyć tło swego utworu. Na drugim albumie - "Ether Teeth" staje się Andrew nawet wielkim miłośnikiem ptaków, wykorzystując ich odgłosy do budowy aury tajemniczości i miłosnych klimatów. Jego druga płyta jest bardziej melancholijna - więcej tu wątków autobiograficznych, więcej wyciszenia, duchowego spokoju. Miłość jednocześnie odgrywa znaczącą rolę, glosy ptaków stanowią bajkowe upiększenie onirycznych melodii. Płyta pozostaje pełna uroku oraz ciepła, składając się z kompozycji dojrzałych i subtelnych, iskrząc jednak nadal od inteligentnych skreczy, mistrzostwa ręki Brodera. Tyle tylko, że na "Ether Teeth" są to raczej muśnięcia płyty, a nie lotne odjazdy znane z debiutu. Teksty przesycone są w dalszym ciągu poetyką, odpowiednio nacechowaną ironią i humorem. Wspomagany przez Toma Herbesa jako współproducenta, Broder nagrywał swój materiał nie tylko w Third Ear Studio, lecz także używał do tego przeróżnych miejsc, starając się najciekawiej urozmaicić swoje muzyczne wizje. Jego chęci użycia turntablismu do romantycznych celów okazały się trafne - łącząc gramofon z dźwiękiem fortepianu, delikatnymi bębnami, trąbkami, przelewając nasycone wrażliwością poetycką teksty, nagrał potężnie emocjonalny album - ambitny, zaskakujący, piękny. Przegonił tym samym Kida Koalę, bratając ze sobą odmienne stylistyki - te, z którymi kojarzony jest Bonnie Prince Billy, jak również i te będące wizytówką kolektywu Anticon.
Trzecia płyta Foga jest obecnie w przygotowaniu. Broder zakończył już jej nagrywanie, na początku 2005 roku powinna ona ukazać się nakładem Lex Records - wytwórni, gdzie nagrywa DJ Signify, Boom Bip i gdzie wydano także album projektu Hymie`s Basement, za który odpowiedzialny jest w istocie Broder wespół z Johnathanem Wolfem znanym lepiej jako Why? z tria cLOUDDEAD. Hymie`s Basement odznacza się większymi wariacjami instrumentalnymi w porównaniu z krążkami Fog. Turntablism zepchnięty jest tutaj nieco na drugi plan, więcej dzieje się zaś w kwestii dźwięków gitarowo-klawiszowych, wiele też tu materii wokalnej. Główną postacią nawijającą jest tu oczywiście Why?, doskonale sprawdzający się i czujący się w estetyce wykolejonego popu, brzmień indie czy infantylnego hip-hopu. Podobnie jak w przypadku albumów Fog - wszystko charakteryzuje się dopracowaniem, pełnym duchowości, optymizmu rozpisanych na muzyczne miniatury. Tym właśnie projektem, Broder i Why? wzbogacili Lex Records o kolejną znakomitą płytę, a Broderowi na tyle dobrze przy tej okazji pracowało się, skoro wraca do niej po małej przerwie.
Tymczasem na pożegnanie z Ninja Tune, w połowie tego roku Fog wydał singiel "Hummer", który ma charakter bardziej ep-ki, zawierając siedem kompozycji, umiejętnie drążących nadal subtelnie urzekający folkowo-bluesowo-postrockowy klimat, do którego Broder zdążył już nas przyzwyczaić przy okazji dotychczasowych nagrań. Konsekwentnie pisze i nagrywa on samodzielnie materiał, korzystając z niewielkiej pomocy znajomych. "Hummer" stanowi równie ważną pozycję w dyskografii Fog, jak i dwa wcześniejsze longplaye, dopełniając muzyczno-artystyczny manifest Andrew Brodera.
Jego muzyczne wyczucie, fantazyjny flow równie znakomicie sprawdzając się także w czasie żywych koncertów - Broder ostro angażuje się w swój live-band, w skład którego obok niego wchodzą jeszcze: Mark Erickson, Jeremy Ylvisaker, Martin Dosh i Mike Lewis.
Otaczając się nietuzinkowymi postaciami, fascynując się muzyką - czując ją głęboko w sercu, Broderowi udaje się nagrywać słodkie, niekiedy smutne ale i pełne uroku płyty, kipiące od mistrzowskich skreczy, dojrzałych struktur cut&paste, kompozytorskich wyżyn, przebiegając od klimatów down-beatowych po nieokiełznany freestyle. Choć na dobrą sprawę Broder ani jego Fog nie staną się pewnie nigdy wielkimi gwiazdami katalogu Ninja Tune, projekt Hymie`s Basement nie zyska ogromnej popularności, to i tak główna postać tego zamieszania za każdym razem bez żadnego pretensjonalnych wpadek, jako młody biały chłopak ze Stanów udowadnia coraz mocniej, że jest oryginalną i twórczą indywidualnością, zasługując tym samym na ogromny szacunek i uznanie. Dzięki niemu turntablism nabiera nowego wymiaru. Broder doskonale zna swoje możliwości i ma w nosie co myślą inni. Przekonajcie się i wy, sięgając dodatkowo po wydawnictwo "Modern Hits EP", gdzie na swój gramofonowy warsztat wziął hip-hopowe "świętości" pokroju Jay-Z i Outkast, bawiąc się przy tym niesamowicie udanie.
[Tomek Doksa]