polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Jazzpospolita Impulse

Jazzpospolita
"Impulse"

„Impulse” to nowy album stołecznej grupy Jazzpospolita. Po doskonałym debiucie „Almost Splendid”, warszawski skład powraca z materiałem jeszcze bogatszym harmonicznie i brzmieniowo, zintensyfikowanym rytmicznie i swobodnie rozimprowizowanym.

Krążek „Almost Splendid” Jazzpospolitej był jednym z najlepiej przyjętych polskich debiutów ostatnich lat. Niezwykła fuzja nu-jazzu, elektroniki i melodycznej wrażliwości warszawiaków pozwoliła im dotrzeć do wrażliwości zarówno do miłośników tradycji jazzowej, jak i fanów z kręgów indie, post-rocka czy po prostu ambitnego popu. Przez ostatnie dwa lata grupa zdobyła też ogromne doświadczenie koncertowe - Jazzpospolita zagrała blisko 100 razy, m. in. na festiwalach Open’er, Męskie Granie, Jazz Jantar, Garana Jazz Festival (Rumunia), czy występując jako support podczas polskiej trasy brytyjskiego tuza nu-jazzu: Bonobo. To kapitał, który trudno przecenić, także w kontekscie nowego albumu - zespół to dziś niezwykle zgrany organizm i jak mówią sami muzycy, nie pozostało to bez wpływu na kształt nowej płyty.

„Mam odczucie, że ta płyta różni się zarówno pod względem konstrukcyjnym, jak i brzmieniowym. Jest też dużo więcej improwizacji“ - mówi w wywadzie dla „Machiny“ Wojtek Oleksiak, perkusista grupy - „Chcieliśmy, aby ta płyta była melodyjna i przyjemna w odsłuchu, ale teraz widzimy, że grając "na żywo" stopniowo wytyczamy sobie nowy, ostrzejszy kierunek. Jeden kawałek jest w ogóle puszczony samopas. Gramy pierwsze nuty a potem zamykamy oczy i lecimy do przodu. Mój ulubiony numer na płycie.“ - dodaje odpowiedzialny z bas i kontrabas Stefan Nowakowski.

W porównaniu z debiutem na „Impulse“ zaskakuje bogactwem brzmień gitarowych. Michał Przerwa Tetmajer w międzyczasie skompletował ciekawy zestaw efektów - pogłosów, przesterów, dealay’ów dzięki czemu - jak mówią muzycy „ jazzowy rdzeń kompozycji Jazzpospolitej obrósł psychodeliczną i post-rockową korą.“ Członkowie Jazzpospolitej podkreślają, że „Impulse“ to płyta nagrywana na większym ludzie, bez tremy i pośpiechu, które towarzyszyły powstawaniu debiutu.

W uzyskaniu klimatu płyty pomogły nam również nasze "Karwica Sessions". Duża część numerów powstała właśnie podczas naszego wypadu na działkę na Mazury. Pogrążyliśmy się w relaksie i pozwoliliśmy, aby czas sobie spokojnie płynął. Pływaliśmy łódką, wylegiwaliśmy się w zieleni i czasem sobie graliśmy. Mniej metronomu, a więcej patrzenia na siebie.“ - przyznają. Choć całość zagrana jest z niemal wirtuozerską sprawnością, filozofię pod hasłem: „mniej metronomu“ słychać juz od pierwszych taktów płyty. Kompozycja „ Co myslisz o wandalizmie“ napędzane pianistycznym loopem i motoryczna perkusją, ze znakomitymi partiami Tetmajera, to muzyczny wandalizm, który śmiało można stawiać za wzór wszystkim twórcom.

Dla Jazzpospolitej, by zacytować klasyka, „sky’s the limit” - w niektóch fragmentach zespół odlatuje w kosmiczno-psychodeliczne podróże śladami Hancocka circa „Sextant” czy Sun Ra.
Po mocno nabijanych trzech kompozycjach na otwarcie, dwie kolejne - nieco wyciszone, filmowe „Pobudzenie” z pieknymi gitarowymi pajeczynkami na gitarze oraz
„Ciężkie powietrze” z mocnym basowym groove to chwila oddechu po szaleństwach z pierwszego impulsywnego kwadranasa.

„Grzyb” to z kolei konkretne post-rockowe pochody basu i gitary z doskonałym crescendo i kodą. Największa niespodzianką na płycie jest jednak brawurowy siedmiominutowa kopozycja „Nigdy nie pada na górnym Mokotowie” , swego rodzaju micro-improv-electro-jazz na przecięciu z elektroniczną awangardą spod znaku Mouse On Mars. To świadectwo tego, jak bardzo dojrzał stołeczny kwartet. Jazzpospolita zamykają zaś album wycieczką w strone tradycji progresywnego jazz-rocka z lat 70tych, grając z werwą, której nie powstydziliby się Mahavishnu Orchestra na „The Inner Mounting Flame”, Jaga Jazzist czy nawet... The Mars Volta. „Impulse” to po prostu burzliwa dźwiękowa odyseja, w której pamięć o korzeniach łączy się z futurystycznymi wizjami - mocne potwierdzenie najwyższej formy jednego z najciekawszych polskich zespołów.

Premiera: 27 lutego.

recenzje Jazzpospolita w popupmusic