Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Jedno z największych wydarzeń artystyczno-muzycznych ostatnich lat nosi nazwę "Keep In Time" i nie sposób przejść obok niego obojętnie. Oto dlaczego.
Wszystko zaczęło się od fotografa i twórcy filmów urodzonego w Irlandii, a obecnie mieszkającego w Los Angeles - Briana Crossa, znanego lepiej jako B+. To on, jako autor wielu świetnych sesji fotograficznych, postanowił zaprosić i usadowić w jednym pomieszczeniu czterech doskonałych muzyków z Los Angeles, których zapragnął sfotografować i skłonić do żywej dyskusji na temat przede wszystkim muzyki. Oni oczywiście na to przystali, wracając dzięki temu do swoich korzeni, otwarcie mówiąc o swoich fascynacjach i nagraniach. B+ zetknął się tak właśnie z fenomenem Earla Palmera, Paula Humphreya, Jamesa Gadsona oraz Roya Portera, którzy stać się mieli gwiazdami jego sesji. Byli i są to nadal świetni muzycy, od których dzisiaj można się uczyć i których podziwiać należy za profesjonalizm i niespotykaną tak łatwo obecnie umiejętność finezyjnej gry z wyobraźnią. Ci czterej panowie mieli przecież zaszczyt wystąpić u boku takich doskonałości jak David Axelrod, John Coltrane, James Brown czy nawet Frank Sinatra. Niech to będzie ich najlepsza rekomendacja. Spotkanie czterech muzyków zdecydowanie podkręciło Crossa, który wiązał z nimi niemałe plany - zaczął pracować bowiem nad projektem, który z sesji fotograficznej przerodzić się miał w spotkanie old schoolu z new schoolem. Zanim do tego doszło, zmarł Roy Porter, który był jednym z najważniejszych ogniw projektu. Choć było to zdarzenie bolesne, nie zatrzymało prac nad rozwojem myśli B+. W ramach owego spotkania starych muzyków z nowymi, na które wpadł Cross podekscytowany opowiadaniami Palmera, Humphreya i Gadsona, postanowiono połączyć siły Cut Chemista, niebywałego teamu Beat Junkies oraz DJ Shadowa z żywymi zapędami Paula Humphreya i Jamesa Gadsona - perkusyjnych wyjadaczy. Efekt był na tyle fantastyczny, że B+ zarejestrował go na taśmie, a film zatytułował "Keepintime: Talking Drums Whispering Vinyl". Niedługi materiał filmowy ruszył w świat, towarzysząc między innymi Shadowowi na trasie promującej album "The Private Press" (otwierając jego show). To właśnie spotkanie kilku znakomitych didżejów z dwójką świetnych muzyków utwierdziło B+ w przekonaniu, że trzeba ten temat głębiej penetrować, idąc jeszcze dalej. Kwestią czasu było tylko, kiedy uda się zorganizować wspólne show całego szeregu winylowych czarodziejów z dwójką niebywałych perkusistów. Obok wcześniej wymienionych producentów i didżejów, B+ pragnął widzieć za deckami również Madliba czy Numarka, którzy ze znanym sobie talentem mogliby rozkręcić całą imprezę w niesłychany sposób. Tak też się stało, a oprócz "stałego" grona artystów kojarzonych z projektem, pojawili się tam także Shortkut i Derf. Wszyscy razem, w Los Angeles, zaprezentowali kompletnie niesamowite show, które stało się jednocześnie najlepszą promocją pojawiającego się wówczas w Stanach DVD "Keepintime: A Live Recordings".
Fenomen tego wydawnictwa nie polegał wyłącznie na płycie z filmem, ale także na krążku audio, który stanowił esencjonalną dawkę patentów, które zaistniały w trakcie całego projektu. B+ przesłał partie tracków, zarejestrowanych w czasie koncertów, wyśmienitym producentom takim jak: DJ Shadow, King Britt, duet Ammoncontact, Charlie Dark, O.H.N.O., Eric Coleman, Nobody, Daedelus, DJ Nuts, J Rocc, Quantic Soul Orchestra. a ci stworzyli z nich własne mikstury, świetnie oddające ducha tegoż przedsięwzięcia. Z całą pewnością, wrażenia jakie spotkały wszystkich, którzy pojawili się na jakimkolwiek show pod hasłem Keepintime nie mogą być żadną mocą oddane na taśmach, ale mimo wszystko płyta z produkcjami dwunastu świetnych osobistości choć w niewielkim stopniu pozwala sobie to wyobrazić. Inna sprawa, że sam zestaw artystów jest iście imponujący, a już samo zebranie takich nazw i nazwisk przy jednej okazji zasługuje na ogromny szacunek. B+ mówił, że to jest jak z free-jazzem, chodzi tylko o to, by na nowo sobie wyobrażać jak się robi muzykę. On, wraz z dwójką legendarnych perkusistów i brygadą współczesnych artystów tworzących nowe brzmienia, pokazał skutecznie, ile musi być pasji, talentu i pomysłowości w zabawie z muzyką. Namawiając doskonałych didżejów, stał się jednocześnie autorem świetnego podsumowania kilkunastu ostatnich lat w muzyce i ojcem albumu, który aż kipi od muzycznie czarnych fluidów, przebiegając po najistotniejszych rejonach powiązanych z funkiem, jazzem i hip hopem. Czapki z głów dla pomysłu i jego wykonania, tak umiejętnie zrealizowanych projektów nie ma zbyt wiele, nie mówiąc już o wydawnictwach iskrzących od takich nazwisk i takich dźwięków.
Przedsięwzięcie B+ w formie dokumentalnej - na DVD i płycie audio od kilku tygodni dostępne jest w końcu także w Europie, bowiem jej wydaniem zainteresowała się londyńska Ninja Tune. Dla tych, którzy po obejrzeniu filmu i wysłuchaniu krążka, zapragną więcej - jest i dobra informacja. B+ wciąż pracuje nad zakończeniem niemal bliźniaczego projektu - Brasilintime, w ramach którego osadza swoich muzyków pośród brazylijskich perkusistów z Sao Paulo. Nic tylko zacierać ręce.
[Tomek Doksa]