Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Właściwie to trochę późno już na recenzję tej płyty, od premiery minęło kilka miesięcy, co w przypadku zespołu hulającego na listach przebojów zdecydowanie jest długim okresem. Na swoje usprawiedliwienie podam fakt, iż po prostu za każdym razem, gdy zasiadałem do pisania recenzji, zupełnie o "Out of Exile" zapominałem. I właściwie wolałbym, żeby się ta płyta Cornellowi i spółce nie przytrafiła - jako osoba wychowana na Soundgarden i RATM nie mogę pojąć i ścierpieć, co skłoniło ich do popełnienia albumu tak sztampowego i wyraźnie słabszego nie tylko od płyt wspomnianych zespołów, ale i od debiutu Audioslave. Przeczytałem gdzieś wyznanie Toma Morello, że tak naprawdę w głębi duszy pozostał on fanem Kiss i Led Zeppelin, jakim był mając lat trzynaście. I chyba tu jest pies pogrzebany. Czerpiący z funku styl Morello pasuje do konwencji hard-rocka lat siedemdziesiątych jak pięść do oka, a taką strukturę mają przecież piosenki na tej płycie - może poza tymi kilkoma momentami, gdy Audioslave próbuje zdetronizować U2, co singlowym Be Yourself może i nawet się udało. Równie mało przekonująco wypadają próby akustyczne, a z drugiej strony nad muzyką unosi się iście gombrowiczowska aura - jak długo jeszcze Morello będzie bawił się w te sprzęgająco-kaczkujące solówki? Ta estetyka włożona w wytarty schemat zwrotka-refren z solówką po drugim refrenie musiała skończyć się źle. Niestety, Cornell, wokalista, w wykonaniu którego nawet kolęd mógłbym słuchać, także się tutaj nie popisał, śpiewając z ewidentnie mniejszą charyzmą niż do tej pory przywykliśmy. W tekstach także nie ma co szukać ratunku. Cóż, czyżby ten album był po prostu koniunkturalny? A może to taki kryzys wieku średniego? Nie wiem, w każdym razie poza kilkoma banalnymi melodiami po jego przesłuchaniu nie zostaje w pamięci nic.
[Piotr Lewandowski]