Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Od czasu gdy w lipcu ubiegłego roku zobaczyłem koncert Bonobo z zespołem, nieustannie żywiłem nadzieję, że ten multiinstrumentalista uraczy nas płytą o tak niesamowitej energią, jaką w jego muzyce potrafi włożyć zgromadzony pod jego przewodnictwem zespół. "Live Sessions EP" w pewnym sensie zaspokaja mój głód, ukazując cztery kompozycje z poprzednich płyt artysty tak, jak je zapamiętałem z koncertu - pulsujące żywym brzmieniem, pełne werwy o niebo przewyższającej wersję studyjną i niezwykle organiczne. Ciepła i przytulna muzyka Bonobo, którą szczerze lubię, zyskuje dzięki tym nowym aranżacjom na głębi i sile. Jeżeli albumy studyjne to muzyka podana są ze smakiem i z gracją, wersja koncertowa po prostu uderza z głośników, wkrada się w każdy zakątek pomieszczenia i otacza nas zewsząd. Ta epka to dowód, jak wiele można zyskać dzięki żywej perkusji zamiast automatu, albo dzięki instrumentom dętym grającym w stylu jazzowym, a nie w konwencji muzyki didżejskiej. Wydaje mi się, że dużym atutem tych interpretacji jest zagranie przez ośmioosobowy zespół utworów początkowo zorganizowanych jak muzyka producencka - zachowanie struktury przy zmianie formy dało piorunujący efekt. Epkę dopełnia Recurring, nowy utwór także zagrany przez zespół i sprawiający, iż nie mogę się doczekać pełnego albumu Bonobo, a także remiks Pick Up autorstwa Four Tet, doskonale komponujący się częścią koncertową płyty, bowiem oparty na kanonadach perkusji. W rezultacie, dostajemy epkę taką, jaka powinna być krótka forma muzyczna - bez słabych momentów, ukazującą artystę uznanego z nieco innej strony i zwiększającą apetyt na pełen album.
[Piotr Lewandowski]