Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Kryjący się za nazwą Iron & Wine Sam Beam staje się mistrzem w nagrywaniu minialbumów. Jego drugie takie tegoroczne wydawnictwo, nagrane tym razem wspólnie z teksańską formacją Calexico, ma podobną cechę jak wydany pół roku temu "Woman King" - największą wadą jest krótki czas płyty. Obie epki - o wydanej przez Sub Pop "Woman King" pisaliśmy w numerze dziewiątym - przynoszą muzykę nieco odmienną niż wcześniejsze płyty Iron & Wine, dowodząc otwartości Sama na nowe inicjatywy i pomysły, mogące wzbogacić jego słodko-gorzką muzykę, niesamowicie uczuciową i subtelną, opartą na delikatnym wokalu i zaaranżowaną z niezwykłym smakiem. "Woman King" uderzyło w nieco mocniejsze tony, natomiast "In the Reins" jest powrotem do ciepłej melancholii znanej z ubiegłorocznej płyty "Our Endless Numbered Days". Autorem wszystkich kompozycji jest Beam, Calexico raczej mu akompaniują, nadając muzyce Iron & Wine niespotykanego do tej pory nasycenia barw. Zetknięcie folku z Florydy z nutą country (harmonijka, gitara), wzmocnione wspaniałymi motywami jazzowymi (trąbki) i zaakcentowane wibrafonem (przewija się duch Tuatary) tworzą wprost wybuchową mieszankę. Kolejnym aspektem jest idealne komponowanie się wokali Beam'a oraz Joey Burns'a, kilkukrotnie zaakcentowane kobiecym pierwiastkiem Natalie Wayants. Dorzucając smaczki w postaci barowo-bluesowego feelingu (Red Dust) czy hiszpańskiego wokalu w He Lays in the Reins, uzyskujemy krótki, ale niesamowicie treściwy album pozbawiony słabych momentów. Warto podkreślić także idealne zgranie obu stron współpracy. A ponieważ nigdy jeszcze muzyka Iron & Wine nie była tak swobodnie sympatyczna jak np. w History of Lovers, a równocześnie tak plastycznie zaaranżowana, "In the Reins" sprawia, że kto jeszcze nie poznał Iron & Wine, powinien koniecznie nadrobić to niedopatrzenie. Beam po raz kolejny obdarowuje nas swoim niesłychanym talentem do delikatnej i zaraźliwej melodyki, oczarowuje szczerością i bezpośredniością pomysłów. Wspaniała płyta dla każdego spragnionego pięknej, kruchej muzyki gitarowej. Po nagraniu albumu Iron & Wine oraz Calexico odbyli wspólną trasę, miejmy nadzieję, że doczekamy się kolejnych płyt.
[Piotr Lewandowski]