Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



W ubiegłym roku dobrych polskich płyt było jak na lekarstwo. Nie wiem nawet czy doliczyłbym się pięciu. Generalnie było słabo. Wśród tych kilku dobrych znalazła się prawdziwa ryba na bezrybiu: nowofalowy DHM ze swoją drugą płytą "Dehumanizacja?". Niektórzy mogą się zdziwić, że ktoś w naszym kraju gra jeszcze nową falę. Przecież najlepsze czasy tej muzyki w Polsce przypadły w połowie lat 80-tych na okres Jarocina, kiedy swoje tryumfy święciła Siekiera, 1984, Milion Bułgarów czy Variete. Dziś te zespoły nie istnieją albo odeszły od nowofalowego grania. Puławski DHM, zespół o pokręconej biografii (także zaliczył Jarocin, ale na swój debiut czekał kilkanaście lat!) przywraca wiarę w to, iż w Polsce nadal można zrobić dobrą nowofalową muzę. Gdyby chłopaki mieli o te 10 lat mniej i urodzili się w Nowym Jorku nazywaliby się pewnie teraz Interpol. Na świecie takie granie jest teraz na samym szczycie, a u nas w głębokim undergroundzie (płytę wydała niezależna wytwórnia Noise Annoys z Łodzi). W naszych radiach nadal więc będą puszczane polskie podróbki Oasis, zaś Nowa Fala jeśli się w ogóle do nich przebije to najwcześniej za 10 lat. Zawsze byliśmy jednak te kilka lat wstecz za Europą.
W twórczości DHM można bez trudu odnaleźć wpływy klasycznych nowofalowych załóg, jak choćby Killing Joke, Joy Division czy Echo & The Bynnymen, ale zespół umiejętnie kontynuuje także tradycje polskiej nowej fali. Czuć po prostu, że mają takie granie we krwi, niczego nie kombinują na siłę. Z głośników płynie sam konkret, nie ma na tym albumie absolutnie ani jednego niepotrzebnego dźwięku. Utwory są na ogół dynamiczne i melodyjne, prowadzone wzorowo przez gęstą sekcję i raz mocne, raz rozmyte dźwięki gitary. Równy poziom muzyki i tekstów (ciekawych, nieco enigmatycznych, choć za bardzo schowanych za muzyką) uniemożliwia mi wyróżnienie któregoś z kawałków. Po prostu całość powala!
Zamiast podniecać się Nowym Jorkiem zapraszam raczej do sklepów po tę płytę. I nie pytajcie co Nowa Fala może zrobić dla Was, zapytajcie się raczej co Wy możecie zrobić dla Nowej Fali!
[Marcin Jaśkowiak]