napszykłat
Musicaction
Krojc
Kristen
The Ex
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Trudno znaleźć mi odpowiedź na pytanie, dlaczego do cholery wokół Tokyo Sex Destruction nie ma tak spontanicznego zamieszania i medialnego zaangażowania, jak to ma miejsce w przypadku podobnych kapel, żywcem wyjętych z garażowych prób. Może problem tkwi w tym, że panowie z Tokyo Sex Destruction mają się do ironicznych chłopców zgrywających telewizyjne gwiazdy, jak pięść do nosa, a ich druga płyta, wydana nakładem Transsolar Records pewnie nie sprzeda się w zatrważającym nakładzie. A szkoda, bo ich muzyka, choć przynosząca ze sobą porywającą dawkę estetyki rock`n`rolla lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, zawiera w sobie wiele świeżości i artystycznej pomysłowości. Kiedyś porównywani z MC5, The Stooges, teraz pod płaszczem hendrixowskiego brzmienia, potrafią solidnie przykopać jak niemalże Monster Magnet w stylu retro. Gitarowa bomba tykająca coraz szybciej z numeru na numer nawet przy okazji kilku przerywników, w których Tokyo Sex Destruction, bawi się soulowymi konwencjami, nie jest w stanie się osłabić. Na 5th Avenue dokonuje się istna rock`n`rollowa destrukcja, której pewnie całe Tokyo nie dałoby rady pojąć. Gitarowej zabawy i energii jest tutaj przynajmniej na kilka podobnych płyt, a muzyczne zapożyczenia i różnorodne instrumentarium umiejętnie wyłącznie wzbogacają efekt końcowy. Nie doszukujmy się ideologii, tylko ruszajmy nogą przy nagraniach, które ani nie nudzą, ani nie drażnią. Czas by Polskę też destrukcja doświadczyła.
[Tomek Doksa]