Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Duet złożony z zamieszkującego New Jersey perkusisty Dave'a Witte i rezydenta Kalifornii Chris'a Dodge (znanego z punkowego No Use for a Name czy Spazz) swoją drugą płytą idealnie wpisuje się w ideę przyświecającą Ipecac. Dwadzieścia trzy kawałki w nieco ponad pół godziny, w czasie których związany przede wszystkim z metalowymi kapelami Witte nie stroni od karkołomnych kanonad, a gitarzysta Dodge - cytując deklarację na okładce płyty - "plays everything within arm's reach". Od perkusyjnych popisów, kilkukrotnie przyjemnie finezyjnych i zwiewnych, przez cudaczny funk, kreskówkowe melodyjki, plemienne zaśpiewy, po jazz spod znaku Zorna i grind core a la Naked City (szczególnie, gdy do zabawy przyłącza się saksofon) i spajający całość cień Mr Bungle - jak w kalejdoskopie zmieniają się tempa, klimaty, brzmienia. Bardziej kpiarskie, funkowe otwarcie płyty pozwala na rozbrajające żarty (jak Anne R. Kay z miauczącym kobiecym wokalem), szereg krótkich, acz treściwych kompozycji, w czasie których obaj panowie dowodzą, jak wielkiej technicznej sprawności i bezwzględnej dyscypliny wymaga przeniesienie i intensyfikacja jazzowej metody na hard-core'owe brzmienie. Zagrane perfekcyjne, zaaranżowane z premedytacją, a gdy w pewnym momencie następuje zaskakujące wyparcie funku przez grind, świat zaczyna wirować przed oczyma. W tym samym momencie rodzi się jednak pytanie, czy nie za dużo tego dobrego, czy w szaleństwie obrazów rozróżniamy kolejne z nich i, co ważniejsze, czy dostrzegamy układ, na który się one składają? Być może to autosugestia, ale fakt, że muzycy zamieszkują przeciwne zakątki Stanów i nagrywają korespondencyjnie jest jakoś na "Popular Music for Unpopular People" wyczuwalny, a częste zwroty akcji wypadają mało naturalnie. East West Blast Test jest w pewien sposób symptomatyczny dla Ipecac - techniczna wirtuozeria ubrana w karkołomną formułę odwołującą się do noisowych zapędów Zorna. Tak cyrkową muzykę ciężko odebrać na chłodno, opisać, czy rozłożyć na czynniki pierwsze, do których przywykliśmy. Decydujące jest, czy porywa ona odbiorcę i czy podejmuje on rękawicę rzuconą przez muzyków. East West Blast Test ewidentnie zarzucić można przeciążenie w stronę konceptu kosztem naturalności. Tytuł albumu jest zatem niezwykle wymowny, dla części odbiorców będzie to pozycja bardzo frapująca, inni zbędą ją komentarzem: " och, taki support dla Fantomasa". Nieco spójności jednak zabrakło.
[Piotr Lewandowski]