Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Ciekawe czym jeszcze zaskoczy słuchaczy w tym roku Kristoffer Garm Rygg? Mózg i założyciel Ulver zaznaczał swoją obecność już na tylu płytach, że tylko skrupulatnie sporządzona lista albumów z udziałem Norwega jest w stanie oddać ogrom pracy, jaki ten muzyczny szaman i wizjoner włożył w każdy z tych projektów. Wkrótce premiera najnowszej płyty Solefald, w powstaniu której Garm również miał swój udział. Na chwilę obecną mamy jednak zupełnie nową formację - Head Control System. "Murder Nature" to efekt współpracy duetu Garm-Daniel Cardoso. Norwesko-portugalskie wizje ubrane w rockowo-elektroniczny garnitur o zabarwieniu Faith No More oraz Queens Of The Stone Age, czy nawet miejscami The Kovenant. Jak twierdzi Cardoso "ten projekt dotyczy lasek i dlatego kolesie będą go słuchać w ukryciu. Właściwie trudno to nazwać metalem. Owszem, album brzmi ciężko, ale nagrywałem go w rockowym duchu i z takim też podejściem". Czuć w tej wypowiedzi dystans, ale to nie przeszkadza, żeby "Murder Nature" uznać za bardzo udany debiut nie-debiutantów (Cardoso terminował wcześniej w Sirius, a obecnie wspomaga Re:Aktor). Głos Garma to klasa sama w sobie. Tak obfitego, pełnego pogłosów i zmanierowanego wokalu nigdy za wiele. Pamiętam rewoltę wokalną na czwartym longu Ulver - "The Marriage Of Heaven And Hell". Na "Murder Nature" mamy jeszcze większe rozpasanie, twórczą swobodę, pełnię barw i harmonii. To według mnie największy atut tego albumu. Zresztą Garm nie uczestniczy w słabych produkcjach, a Daniel Cardoso stworzył muzyczne tło na najwyższym poziomie. Mnóstwo dźwiękowych smaczków, które odkrywa się dopiero po kilku przesłuchaniach, plus taka kompozycyjna swoboda, z pozoru bardzo prosta, jednak wielowarstwowa w swej konstrukcji. Co obniża wartość "Murder Nature"? Tylko i wyłącznie dwa bezbarwne kawałki - "Blunt Instrumental" i "Kill Me" (raptem sześć minut, które nie wnoszą kompletnie nic ciekawego do tej płyty). Pozostałe dziewięć utworów to już pełnowartościowe, zagrane z twórczą pasją dźwiękowe wizje duetu HCS. "Murder Nature" to kolejny krążek sygnowany logo Jester Records, który niezbyt często opuszcza mój odtwarzacz. Co więcej, to jeden z pretendentów do miana płyty roku 2006. Masterpiece (Of Art)!
[Marc!n Ratyński]