polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Birdy Nam Nam wywiad

Birdy Nam Nam
wywiad

Choć powrót didżeja z cienia emce nastąpił dobrą dekadę temu, a Francja jest krajem o solidnej hip-hopowej tradycji, to jednak didżejski kolektyw z Francji, grający instrumentalny, abstrakcyjny hip-hop podlany szeregiem smaczków generowanych za pomocą samplera i adapterów, może być pewną niespodzianką. Debiutancki album formacji Birdy Nam Nam dowodzi, że nie tylko Ninja Tune godnie reprezentuje Europę na didżejskiej mapie świata. Z dwoma z czterech członków Birdy Nam Nam spotkaliśmy się w belgijskim Dour, gdzie panowie skutecznie rozbujali publikę już pierwszego dnia imprezy.

Choć wasza debiutancka płyta ukazała się całkiem niedawno, każdy z was ma spore doświadczenie jako didżej. Czy możecie opowiedzieć jak doszło do zawiązania waszego kolektywu?

[DJ Need] Wcześniej byliśmy załogą didżejów, graliśmy imprezy, braliśmy udział w bitwach, różnych technicznych zawodach. Gdy wygraliśmy już wszystkie tytuły, jakie chcieliśmy zdobyć, zaczęło nas pociągać komponowanie, nagranie albumu, gdyż zawody stały się rutyną. Tworzenie muzyki wyszło na pierwszy plan. Grupa powstała więc w roku 2002, a nasz debiut ukazał się we Francji w 2005 roku.

W Polsce jednak dowiedzieliśmy się o was właśnie dzięki płycie. Co waszym zdaniem konstytuuje "zespół" w przypadku grupy didżejów? Czy można odnaleźć analogie do grup grających na "tradycyjnych" instrumentach?

[DJ Need] Gdy jesteśmy na scenie, to rzeczywiście dzielimy się rolami podobnie jak "normalne" zespoły, na przykład Little Mike zazwyczaj dba o wszystkie bębny, sekcję rytmiczną. W studio jednak nie ma żadnych reguł. Każdy z nas samemu szuka sampli najróżniejszych płyt, a potem wspólnie aranżujemy rytmy, brzmienia, domykamy utwory ostatnimi nutami.

Wasz album jest bardzo różnorodny stylistycznie, choć wywodzi się z hip-hopu, to często daleko od niego odchodzi w klimaty jazzowe, dubowe lub elektroniczne. Czy to spektrum odzwierciedla wasze indywidualne fascynacje i samodzielną pracę nad utworami?

[Little Mike] Każdy kawałek jest naszym wspólnym dziełem. Jasne, że przynosimy różne pomysły, nie do końca się zgadzamy ze sobą w trakcie pracy nad nimi, ale zawsze pracujemy razem i to co słyszysz na płycie, to jest Birdy Nam Nam, czterech muzyków, a nie zbiór kawałków każdego z nas.


[DJ Need] To prawda, a każdy z nas słucha sporo hip-hopu, lecz jednak nasze gusta muzyczne się różnią, ja słucham dużo jazzu i free-jazzu, chłopaki za to rocka, elektroniki, soulu.

Czy debiutancka płyta jest dla was zamknięciem pewnego etapu twórczości, czy raczej punktem wyjścia do rozwijania wspólnego grania i komponowania? Grając na żywo bazujecie na utworach z płyty, ale brzmią one inaczej, dużo bardziej dynamicznie.

[DJ Need] Przede wszystkim album to pierwsza porcja muzyki stworzonej przez nas wspólnie. Nagrywając płytę odkrywaliśmy sporo nowych rzeczy i uczyliśmy się grania i komponowania razem, tego, ile możemy osiągnąć dzięki adapterom. Jest on naprawdę początkiem naszego pomysłu na muzykę, którą chcemy tworzyć. Na scenie panuje zupełnie inna energia, gramy bardziej electro, może też bardziej jazzująco. Jest to przede wszystkim impreza, nie chcemy ludzi zanudzać więc gramy tak jakby nowe interpretacje naszych utworów, starając się przede wszystkim odbijać energię płynącą od publiczności.

Adapter chyba siłą rzeczy skłania do interakcji między muzykami grającymi na żywo. Jak dużo improwizujecie w trakcie setów? Odniosłem wrażenie, że jedynie grając bisa w pełni improwizowaliście.

[DJ Need] Tak, rzeczywiście jest to jedyny moment koncertów, gdy wszyscy czterej improwizujemy. Chcielibyśmy grać w ten sposób więcej, także dlatego czasami gramy z muzykami. Gdy mamy na scenie bębny, instrumenty perkusyjne, bas, klawisze, możemy improwizować znacznie częściej, więcej uwagi poświęcić temu, co dzieje się między nami. Wiesz, grając na żywo utwory z albumu jesteśmy siłą rzeczy ograniczeni tym, że podstawowa pętla, talerze idą z kompaktu, a my budujemy utwory wokół nich. To oczywiście zmniejsza możliwości improwizacji i drastycznych zmian.

Zatem gracie też z muzykami? Czy występujecie wtedy jako Birdy Nam Nam czy jest to jakiś inny projekt?

[DJ Need] Jest to cały czas Birdy Nam Nam, muzyka jest ta sama, jednak grając z muzykami możemy wytworzyć inną energię. Początkowo było to raczej marzenie, ale teraz możemy sobie pozwolić na jego realizację, choć niestety nie zabieramy muzyków na wszystkie koncerty i trasy, bo po prostu jest to zbyt drogie.

Czy tym kierunkiem chcielibyście podążać w przyszłości?

[DJ Need] Zdecydowanie. Następny album na pewno będzie łączył sample i adaptery z żywym graniem. Chcemy sami nagrywać partie instrumentów, zapraszać też innych muzyków. Podobnie zresztą będzie z występami na żywo.

Czy sięgacie też po VJ-ing?

[DJ Need] Tak, czasami mamy ekrany za sceną, czasami taką półprzeźroczystą zasłonę przed nami, na które rzucane są wizualizacje. Ale to też jest w fazie prób.

Gdy rozmawiałem kiedyś z DJ Cam'em był on bardzo sceptyczny co do hip-hipowej kultury didżejskiej we Francji, mówił, że ma się ona bardzo słabo i jeżeli już didżeje w klubach grają hip-hop, to zazwyczaj komercyjny. Co wy na to?

[DJ Need] Zgadzam się, większość didżejów hip-hopowych gra MTV-radiową papkę. Ale z drugiej strony, obecnie didżeje miksują najróżniejszą muzykę i nie można ich łatwo zakwalifikować. Sam siebie postrzegam jako didżeja hip-hopowego, ale w czasie setów gram wiele zupełnie innej muzyki. Rozróżnienia na didżejów hip-hopowych, house'owych itd. są chyba coraz mniej przydatne.

Wasz dzisiejszy występ też jest tego dowodem. Dzięki za rozmowę i świetną imprezę.

[Piotr Lewandowski]