Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Pierwsze co rzuciło mi się w oczy obcując z mini albumem amerykańskiego Drugs Of Faith to okładka autorstwa Joe Silvera. Bardzo luźne skojarzenia z wariacjami igłą groszówką na masce świeżo zakupionego, czarnego jak sutanna proboszcza, BMW. Polityczny przekaz to podpora tekstowa "Drugs Of Faith". Natomiast to, co gra to amerykańskie trio można śmiało wrzucić do wora z napisem "nieokrzesany, brudny punk/hard core z elementami grindu". Gniewne, pełne krzyku wokale i gitarowe cięcia Richarda, ognista damsko-męska sekcja rytmiczna (Taryn - bas, Shane - perkusja) budują na tym zaledwie piętnastominutowym materiale trudną do przebrnięcia ścianę hałasu. Czasem dominują szybkie, zwarte uderzenia, by po chwili zagęścić atmosferę postcore'owymi naleciałościami. Poza tym muzycy wyglądają na zdjęciu, jak pracownicy bankrutującej stacji benzynowej na amerykańskim pustkowiu i choćby z tego błahego powodu warto bliżej przyjrzeć się "Drugs Of Faith". Trochę czuć w dokonaniach Drugs Of Faith ducha wielu niepokornych ze stajni Relapse Records czy Reflections Records, ale to dla mnie trochę za mało, aby na dłużej przyłożyć uszy do głośników.
[Marc!n Ratyński]