Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Z prawie rocznym opóźnieniem dotarło do nas najnowsze wydawnictwo autorstwa Jensa Lekmana, Szweda robiącego sporą karierę za oceanem, będącego obiektem porównań nawet z Sufjanem Stevensem. Trudno tu mówić o nowej płycie, jako że "Oh You're So Silent Jens" to kompilacja jego wcześniejszych, rozproszonych nagrań - trzech epek, jednego singla i paru pojedynczych utworów. Dlaczego zatem akurat ta płyta ujrzała światło dzienne, a nie jego uprzedni pełnowymiarowy debiut? Zapewne jest to spowodowane filozofią Lekmana sięgającą pomysłów z lat pięćdziesiątych. Wtedy to mniej dbano o długogrające płyty, koncentrowano się zaś na singlach. To one były wyznacznikiem popularności i przepustką na radiowe fale. Jens kontynuuje te założenia i stąd nawet jego debiut był niczym innym jak zestawem pojedynczych utworów nagrywanych na przestrzeni czterech lat.
W obliczu powyższego, najnowsze wydawnictwo jest jedynie ułatwieniem życia słuchaczom, który otrzymują klasyczne "trzy w jednym" z dodatkowym bonusem. Pomimo tego rozproszenia nie ma problemów ze stylistyczną niespójnością. Płyta przesycona jest specyficznym klimatem rodem ze skandynawskiego baru na prowincji, gdzie głębia i melancholia niebezpiecznie ociera się o kicz. Jens nagrywa proste i niezobowiązujące piosenki, które aż ociekają od melodii. Podchodzi do nich jednak z dużym dystansem, gdyż kiedy już wciągnie słuchaczy w nostalgiczny nastrój tworzony przez gitarę, fortepian i smyczki oraz jego ciepły glos, potrafi rozbić go zaskakującym wybuchem absurdu, czy to w warstwie tekstowej czy muzycznej. Mocno wyczuwalne są unoszące się opary ironii, która czai się za czasem przesadnie słodkawymi piosenkami. Jens pozwala sobie czasem nawet na odrobinę fałszu i nie wydaje się tym przejmować.
Niechęć do długich płyt wynika z nieufności co do możliwości utrzymania na nich równego poziomu. Remedium mają być zatem krótkie formy, które pozwolą zmaksymalizować dbałość o najdrobniejszy szczegół - łatwiej zaopiekować się czterema niż piętnastoma utworami. Pomimo tego, "Oh You're So Silent Jens" nie jest równą płytą. Zdarzają się na niej porywające momenty, zostawiające w pamięci melodie lub uśmiechy, ale i takie, w których trudno jest wytrzymać specyficzną manierę Jensa. Wtedy to zostają jedynie mdłe i pompatyczne wrażenia, których nie są w stanie zmienić porozumiewawcze mrugnięcia okiem. Na szczęście nie zdarzają się na tyle często, by zniechęcić do przesłuchania płyty. Być może niektórych będzie ona odrzucać, ale z pewnością będzie też wielu, którzy się nią zachwycą.
[Aleksander Kobyłka]