Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Amber Valentine i Ed Livengood są małżeństwem, mają dwa psy i mieszkają w busie, którym jeżdzą w trasy będąc jedynymi muzykami zespołu Jucifer. Nieźle, nie? "If thine enemy hunger" to ich trzeci album, ale pierwszy wydany przez Relapse i do tego w międzynarodowej dystrybucji. Trzeba przyznać, że zespół oprócz niezaprzeczalnego talentu, ma też dużo szczęścia. Debiut, wydany własnym sumptem w 1997 roku zwrócił na nich uwagę niezależnej wytwórni Capricorn, która wznowiła "Calling All Cars on the Vegas Strip", a także pod zmienioną nazwą wydała następny album "I Name You Destroyer".
Oba te wydawnictwa brzmią bardziej surowo i punkowo niż "If thine...". Nowa płyta jest nieco bardziej stonowana i mniej agresywna, co nie znaczy, że pozbawiona pazurów. Na samym wstępie przygniata słuchaczy doom-metalowa stylistyka She tides the deep i Centralia. Ascetyczne, zapętlone, powolne dźwięki perkusji i gitary uzupełnione delikatnym kobiecym wokalem niepokoją i hipnotyzują. Niczym burza, której pomruk przetacza się gdzieś nieopodal naszego domu. Jest nastrojowo i tajemniczo. Podobnie w dwóch utworach zamykających płytę. Medicated i Led to balladowe kołysanki, równie senne jak pierwsze kawałki, ale obdarte z ciężaru i brudu. Tak jakby cały impet zatracił się gdzieś po drodze przez to 55-cio minutowe nagranie. A okazji do wyładowania energii muzycy dają sobie wiele. Spora część utworów utrzymana jest w stylistyce stoner-rockowej z szybkim tempem i przesterowaną gitarą (często też wokalem) jak Lucky ones burn czy Luchamos (śpiewany po hiszpańsku). Jest też coś z brudnego, punkowego grania w utworze Antietam. To właściwie jedyny kawałek w którym Amber Valentine zdziera porządnie gardło pozwalając sobie na chwilę szaleństwa. W pozostałych kompozycjach zdecydowanie panuje nad emocjami a jej melodyjny, wysoki głos tworzy dysonans z chropowatym brzmieniem instrumentów.
Ostatnio pojawia się coraz więcej ciekawych duetów, żeby wspomnieć chociażby Big Bussines czy Om, powstały na gruzach doom-metalowej legendy Sleep. Jednak spośród nich to Jucifer tworzy najbardziej interesującą muzykę. Nie ograniczając się do jednego nurtu, czerpie inspiracje z szeroko pojętego pogranicza rocka, metalu i popu. "If thine enemy hunger" to zdecydowanie najlepsza ich płyta, i warto od niej zacząć poznawanie zespołu.
[Bartek Łabuda]