Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Przez dekadę istnienia Jurassic 5, przedstawiając zespół należało zauważyć, że tak naprawdę to muzyków jest w nim sześciu, a tych czterech czarnoskórych emce wraz z dwoma białymi didżejami gwarantuje pierwszorzędny pozytywny hip-hop o organicznym, funkowym brzmieniu. Dokładnie tak było od czasu pierwszej epki wydanej w roku 1997, przez późniejszy klasyczny "Quality Control", po bardzo dobre, choć nie tak nowatorskie "Power In Numbers". Doskonały flow, interakcja między czterema charakterystycznymi głosami, inteligentne teksty i perfekcyjne produkcje Cut Chemista i Nu Marka, to wyznacznik Jurassic 5.
Niestety powyższy akapit powinien być cały napisany w czasie przeszłym. Cut Chemist poświęcił się karierze solowej, Jurassic są więc kwintetem, ale co najważniejsze, wypowiedziane komplementy są paląco nieaktualne. Pół biedy, że kawałki wyprodukowane przez Nu Marka w pełni powielają brzmienie i nastrój znany z wcześniejszych płyt zespołu - jedynie znudzą, ale nie wywołają niesmaku. Ostatecznie lirycznie autoplagiaty można puścić mimo uszu, a sampli z Marvina Gaye czy Curtisa Mayfielda słyszeliśmy już tyle, że i kolejne strawimy. Niestety, jak na hip-hopową płytę wydaną w amerykańskim koncernie przystało, zespół wygospodarował środki na zaproszenie takich wspaniałych beat-makerów, żeby przebojów nie zabrakło. Kogóż tutaj nie ma? Scott Storch znalazł dla Jurassic 5 czas prawdopodobnie w przerwach produkowania płyty Paris Hilton, a Salaam Remi wykorzystał milczenie Toni Braxton, nic więc dziwnego, że Jurassic sprawiają wrażenie, jakby ich głównym zmartwieniem było obecnie dorównanie Black Eyed Peas. Promujący płytę singiel z udziałem Dave Mathews Band bynajmniej sytuacji nie ratuje, gdyż jest on chyba próbą zdyskontowania popularności duetu Santany i Wyclef'a Jean'a.
Krótko mówiąc, płacz i zgrzytanie zębów, zwłaszcza, gdy z głośników padają frazy typu: "originality, check the way we originate" Chali 2Na, jeden z wokalistów grupy, tytuł płyty wyjaśnił następująco: "When you do art, you're going to get feedback". Tak, ale czy w związku z tym Jurassic nie boją się teraz wyjść na te same ulice, po których chodzą od lat? Pewnie dźwięk monet i bąbelków w szampanie zagłusza takie czarne myśli.
[Piotr Lewandowski]