napszykłat
Musicaction
Krojc
Kristen
The Ex
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Malutka fińska wytwórnia Firebox to specjaliści w wydawaniu muzyki smutnej, melancholijnej, osadzonej na rockowym fundamencie, dodajmy niezbyt odkrywczej i czasem wręcz bliźniaczo podobnej. Pełnometrażowy debiut Velvetcut, nie wiedzieć czemu zatytułowany "Thirteen", pokazuje młodych Finów w cieniu swoich krajan z HIM, Charon czy innego The Rasmus. Wytwórnia uknuła nawet dość sensownie brzmiącą etykietę dla tego rodzaju dźwięków - atmospheric rock. Co ciekawe, pasuje on idealnie, jak pięść do nosa. Nawet współpracownik o pseudonimie Beata nie określiłby tego lepiej. Prawie przez 40 minut kwartet z Krainy Tysiąca Jezior wylewa łzy muzycznej rozpaczy. Nie wiem, czy fińska depresja spowodowana mała ilością światła słonecznego jest tego powodem, ale Velvetcut łka bez wytchnienia. Czasem zaintryguje jakimś zwiewnym gitarowym motywem ("Comfortable Silences"), innym razem trochę dłużej zwróci uwagę na akustyczne pasaże ("Go Away", "Blow Out The Flame"). Ale nic nie zmienia faktu, iż panowie Tomi, Topi, Sami i Andy poruszają się już po tak zrytym dźwiękowo polu, że tylko umiejętność układania świetnych melodii pozwoli na dłużej zainteresować słuchaczy. Debiutowi Velvetcut jeszcze sporo w tej kwestii brakuje, ale znając talent fińskich muzyków, może i temu zespołowi będzie dane kiedyś szerzej zaistnieć.
[Marc!n Ratyński]