Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Zgodnie z deklaracjami Sub Pop, druga płyta zamieszkującego Calgary Chad'a VanGallen'a ukazała się dość prędko debiutanckiej, dokładnie rok po niej. Wynika to z faktu, że na "Infiniheart" zebrane zostały utwory nagrywane ponoć przez kilka lat w domowym zaciszu, dzięki którym VanGallen zabłysnął w roku 2004 w ojczystej Kanadzie. Rok później reedycja płyty ukazała się już na całym świecie. Wsparcie Sub Pop umożliwiło artyście trasy koncertowe u boku kilku zespołów tej wytwórni a także The Pixies, co dla artysty nagrywającego samotnie w domowym zaciszu i z użyciem bardzo surowego instrumentarium było zapewne jednym z czynników przyczyniających się do poszerzenia perspektywy. W rezultacie, na nowym albumie VanGallen znacznie śmielej aranżuje swe kompozycje, odważniej śpiewa, sięga po mocniejsze brzmienia i bardziej szczelnie wypełnia przestrzeń w głośnikach.
Niemniej jednak, jego największym atutem pozostał zadziwiający talent do tworzenia wyraźnych choć dyskretnych melodii za pomocą tylko kilku skromnych środków. Drgający, wysoki i przejmujący głos pełni tutaj kluczową rolę dla przekazywania emocji, z reguły melancholijnych, smutnych, mroźnych jakby, wspaniale uwypuklanych przez kruche dźwięki gitar akustycznych, stonowaną perkusję, czasami wiolonczelę, harmonijkę i - uwaga - rewelacyjnie dozowane sekwencery. VanGallen, który zajmuje się też malarstwem i sam dba o oprawę graficzną swych płyt, muzycznie raczej szkicuje niż szasta kolorami. Przy czym okładka "Skelliconnection" wskazuje właśnie na rozszerzenie palety i w istocie ma ono kilkukrotnie miejsce - jak we Flower Gardens żywcem przypominającym surowe Queens of the Stone Age, rytmicznym Gubbbish, epickim niemal Dead Ends, czy kilku synth-popowym zakusach. Motywy te zyskują na znaczeniu jednak w zestawieniu ze specialitete de maison Chad'a, czyli pięknem ukrytym w najprostszych ze środków i szczerością jego muzyki. Ostatecznie, VanGallen potrafi śpiewać o prostych rzeczach z dużym smakiem i talentu lirycznego odmówić mu nie można.
Choć maniera wykonawcza odróżnia Chad'a od takich kolegów z Sub Pop jak Iron&Wine czy The Shins, to podobieństwa w myśleniu o muzyce są wyczuwalne, podobnie jak analogiczny jest najznamienitszy wyróżnik tych artystów - zdumiewająca zdolność do przeistoczenia pomysłów bardzo prostych i bezpośrednich w utwory frapujące i angażujące emocjonalnie. Porównując moje pierwsze wrażenia na temat "Skelliconnection" z początkowym odbiorem "Infiniheart" byłem nieco zawiedziony, że minimalne i kruche pomysły z pierwszej płyty nie rozwinęły się do koncepcji bardziej imponujących, przykuwających uwagę i zapadających w pamięć niemal natychmiast. Z dalszej perspektywy staje się jednak jasne, że wynika to z intuicyjnego tworzenia tej muzyki, czyli z tego samego źródła, co jej największe atuty. "Skelliconnection" po prostu trzeba pozwolić do siebie przemówić.
[Piotr Lewandowski]