Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Powrót do czasów dzieciństwa? Czemu nie. Cecile Schott bierze pozytywki, muzyczne pudełka i z wydobywających się z nich dźwięków układa własne historyjki, z zupełnie nie tej epoki - dziecięce melodyjki w stylu retro. Ta krótka, 38-minutowa EP-ka, jest zapowiedzią trzeciego albumu Colleen, którego premiera przewidziana jest na początku 2007 roku. Pamiętając dwa poprzednie krążki i świetne opinie na jego temat można spodziewać się interesującego wydawnictwa. To krótka płytka pozostawia bowiem pewien niedosyt, niedopowiedzenia. Z jednej strony brzmi bardzo ciekawie, będąc układanką na wpół akustycznych i elektronicznych dźwięków, zestawionych w delikatne kompozycje, z lekka bajkowe. Z drugiej natomiast brzmi nad wyraz spójnie, a przy tym monotonnie i momentami trudno odróżnić jeden utwór od drugiego. Muzyczne oraz bajkowe miniaturki, z których wyławia się i harfę i ksylofon, powstały na potrzeby radiowej audycji i mam nieodparte wrażenie, że stanowią produkt jednorazowego użytku. Taką swoistą niespodziankę, chwilową atrakcję, która miło zaskoczy, ale odejdzie też w niepamięć. Nie ujmując absolutnie ani trochę talentowi Cecile, traktuję po prostu tę EP-kę jako wypełnienie czasu w oczekiwaniu na pełno wymiarowy album. Gdybym jednak był dzieckiem, pewnie bym się z nią nie rozstawał.
[Tomek Doksa]