napszykłat
Musicaction
Krojc
Kristen
The Ex
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Po zamknięciu poprzedniej dekady płytą "Things Fall Apart", otworzeniu obecnej fantastycznym, progresywnym "Phrenology" i późniejszym obniżeniu ciężaru gatunkowego na "Tipping Point", The Roots raczej nie powinni zbyt wiele czasu poświęcać dumaniu, co zawrzeć na kolejnej płycie, by sprostać oczekiwaniom słuchaczy i krytyków. Miano zespołu przeintelektualizowanego może być wystarczającym ciężarem utrudniającym znalezienie The Roots równowagi między rozrywkową i przystępną stroną ich muzyki, a jej konceptualnym i poszukującym wymiarem. Tym bardziej cieszy, że na "Game Theory" w doskonałych proporcjach odnajdujemy oba oblicza hip-hopu filadelfijskiej grupy, która dowodząc niepowtarzalności swego brzmienia nagrała album spajający i rozwijający wątki zarysowane na dwóch poprzednich płytach. Siła tej muzyki, jej zwięzła konsekwencja przy unikaniu powtórzeń i manowców są największą zaletą "Game Theory", szczególnie w porównaniu do jej poprzedniczki. Bez zbędnych przerywników, udziwnień czy żartów, The Roots serwują nam czternaście utworów składających się na spójny, konkretny i poukładany strumień dźwięków i tekstu. Czasem oznacza to mocne elektryczne zacięcie, czasem pulsujący rytm - umożliwiający, szczególnie w pierwszej odsłonie płyty, płynne przejścia między kolejnymi kawałkami i dający namiastkę scenicznej energii - czasem bujające dęciaki lub kosmiczne klawisze, czasem, coraz wyraźniej w miarę trwania albumu, na pierwszy plan wysuwają się wątki soulowe. Kluczowy jednak okazuje się idealny balans tej feerii pomysłów konstytuujących brzmienie The Roots, w którym jest miejsce zarówno na ostry jak brzytwa funk, jak i sample z Radiohead bądź odrobinę melancholii. Podobnie zróżnicowana i wyważona jest warstwa wokalna. Coraz wyraźniej słyszalne doświadczenie Black Thought wzmacnia powrót za mikrofon byłego członka grupy Malika B, których kontrują młodzieńczą energią emce z filadelfijskiej formacji Nouveau Riche - wśród nich Dice Raw, znany już z wcześniejszych płyt The Roots. Zwiewności przydają za to kilkukrotnie takie kobiece hooki, że palce lizać.
Fundamentalną zaletą "Game Theory" jest jednak moim zdaniem jej refleksyjny, gorzki i niemal zasępiony nastrój. Black Thought szeroko podejmuje bolączki społeczne czy wręcz polityczne, co owocuje płytą nasyconą przedziwnym spleenem Ameryki drugiej kadencji Bush'a Juniora. Ostatecznie, album spinają utwory wyprodukowane przez J Dilla, stanowiące swoiste dla niego epitafium, nadające mu szczególnego wyrazu. Mijający rok nie przyniósł zbyt wielu zapadających w pamięć płyt hip-hopowych, a raczej kilka spektakularnych porażek utytułowanych wykonawców. Co za szczęście, że The Roots zaserwowali nam album z wyczuwalnym doświadczeniem i świadomością artystycznych wyborów, być może najdojrzalszy w ich karierze, a zarazem tak świeży i wciągający. Pełna rekomendacja.
[Piotr Lewandowski]