Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Płyta, choć nagrana w stolicy Japonii - miejscu niezwykle prężnym jeżeli chodzi o promocję niezależnej muzyki, nie wiedzieć czemu nie zyskała wielkiego rozgłosu w Stanach Zjednoczonych, nie mówiąc o Starym Kontynencie. Jeszcze bardziej dziwi fakt, iż "Bulljun & El Barrio 2016" została wydana przez jedną z najbardziej szanowanych japońskich wytwórni (P-Vine) i w zasadzie, nawet przy niskim poziomie muzycznym, powinna być to płyta nieźle rozreklamowana. A przecież wartość brzmieniowa debiutanckiego krążka Bulljuna stoi na najwyższym poziomie i bez problemu może konkurować z produkcjami amerykańskimi czy europejskimi.
Młody producent poszedł ścieżką wytyczoną przez swoich bardziej doświadczonych kolegów - DJ'a Tonka i Mitsu The Beats. W jego muzyce słychać przede wszystkim break beat, w dużym stopniu bliski muzyce funkowej. Bębny w każdym z utworów ułożone są bardzo dynamicznie, także nie ma tu miejsca na przysypianie czy rozkładanie się w fotelu. Użyte przez Bulljuna sample zachęcają do tańca, a jakikolwiek opór najczęściej kończy się fiaskiem. Jest to krążek podnoszący swoim brzmieniem na duchu. W swej wesołości nie głupkowaty, lecz inteligentny i w pewnym stopniu głęboki.
"Bulljun & El Barrio 2016" na pewno świetnie sprawdza się w letnie wieczory, kiedy w pokoju rozbrzmiewają pozytywne wibracje, a jedyne czym musimy się martwić, to fakt, że album niedługo się skończy.
[Paweł Głogowski]