napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Machine Men porusza się po przeraźliwie wyeksploatowanym muzycznym gruncie melodyjnego metalu. Aż trudno uwierzyć, ale "Circus Of Fools" trzyma poziom, a wokal Antony'ego nie przyprawia o mdłości. Młodzi Finowie nagrali swój trzeci duży krążek w studiu Fantom, które gościło już choćby rzeźników z Rotten Sound. Całość dopieszczono w Finnvox. Powstał album, który zadowoli fanów melodyjnego grania spod znaku solowych dokonań Bruce'a Dickinsona, niemieckich luzaków z Edguy, czy skandynawskich Sonata Arctica lub Nocturnal Rites. Poszczególne kompozycje płynnie przechodzą jedna w drugą. Tak na dobrą sprawę, dopiero w szóstym na płycie "Where I Stand", można dostrzec oznaki jakiegoś urozmaicenia. Pojawiają się akustyczne partie i fragmenty bardziej zróżnicowanego głosu Antony'ego. Machine Men potrafi też zaatakować gitarowym ogniem ("Border Of The Real World") czy postmaidenowskimi zaśpiewami ("Dying Without A Name"). Album kończy najdłuższy, ponad siedmiominutowy utwór "The Cardinal Point". Niewątpliwie najciekawszy na płycie, z gościnnym udziałem m.in. Marco Hietala (Nightwish, Tarot), Tommi'ego Salmela (Tarot), Keijo Niinimaa (ze wspomnianego już Rotten Sound). Wyróżnić należy jeszcze dwa otwierające krążek utwory (tytułowy i "No Talk Without The Giant") za interesujące gitarowe struktury i przebojowość. Bo właśnie to ostatnie pojęcie doskonale charakteryzuje "Circus Of Fools" - płytę tak na dobrą sprawę z ogromnym bagażem gatunkowym, ale jednak bez własnej inwencji. Wszystko jest tu ułożone, zapięte na ostatni guzik, przez co czasem brakuje trochę świeżego powietrza. Na pewno nie można mówić o braku kompozytorskiego zaplecza, bo dźwiękowe puzzle Finowie złożyli wzorowo. Dobrze byłoby jednak, aby w przyszłości dodali coś więcej od siebie. Na razie mocno naciągana "czwórka" za dobre pierwsze wrażenie.
[Marc!n Ratyński]