napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Recenzje debiutanckiego krążka The Showdown pt. "The Chorus Of Obliteration" (2004) oscylowały raczej w mało wyszukanych porównaniach do Trivium, czy też miksu metalcore'a z heavy metalem. Nie wiem ile w tym prawdy, ale ile kompozytorskiego niezdecydowania młodych Amerykanów. Wiem natomiast, że "Temptation Come My Way" wydany prawie trzy lata po debiucie plasuje zespół w trochę innym świecie. Czuć tu przede wszystkim to, iż zespół pochodzi zza Wielkiej Wody. Tak amerykańsko brzmią całe zastępy zapatrzone w Metallikę (z lat 90.), Godsmack, Staind, nawet Stone Temple Pilots. Nawet maniera wokalna Davida Buntona idealnie wpasowuje się w muzyczne wędrówki The Showdown. Wymuskane brzmienie, gitarowy, mocny riff, motoryka rodem z "The Memory Remains" czy "Until It Sleeps" to elementy charakteryzujące muzyczną zawartość "Temptation...". Z jednej strony taki kierunek może irytować, a z drugiej kwintet z Tennessee odnajduje się w takiej stylistyce nadzwyczaj udanie. Ich heavy rock w średnim tempie, na podbudowie mocnych gitar, sprawdza się świetnie, szczególnie w samochodzie. Ogólnie, całkiem "słuchalne", ot tak dla odmiany.
[Marc!n Ratyński]