napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Prawie piętnaście lat na krajowej scenie może budzić szacunek. Toxic Bonkers powraca po niespełna trzech latach z czwartym w dorobku krążkiem "Progress". Wydawcą ponownie jest rodzima Selfmadegod. Grupa na swoim najnowszym albumie proponuje miks deathmetalowego ciężaru, grindowego nieokiełznania i hardcore'owej rebelii. Takie nazwy, jak Napalm Death, Pungent Stench, czy Benediction, to punkty zwrotne w muzyce Toxic Bonkers. Klasyka z pierwszej połowy lat 90. przeniesiona na polski grunt w 2007 roku, okraszona dobrą produkcją. Dla miłośników ww. zespołów zakup wręcz obowiązkowy. Inni pewnie narzekać będą na zbyt skostniałą formułę albo na małe zróżnicowanie całości materiału. Choć w tej ostatniej kwestii zespół stara się urozmaicać utwory dzięki innej barwie głosu ("Progress") czy też bardzo oszczędnym samplom ("Anti-Violent", "I Will Resist"). Muzyka raz pędzi z prędkością pocisku ("Manifesto"), innym razem przygniata gitarowym ciężarem (wspomniane już "Progress" i "I Will Resist"). Wyrazistość przekazu Toxic Bonkers leży w potężnej sile głosu Kuby Ziomkowskiego oraz w masywnym brzmieniu gitar. Jeśli tak ma wyglądać polska odpowiedź na dokonania politycznie zaangażowanych weteranów z Napalm Death to "jestem za". Mocna rzecz, choć zdecydowanie tylko dla miłośników muzycznej ekstremy.
[Marc!n Ratyński]