napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



David Galas współtworzył kiedyś muzykę w zespole Lycia. Jego solowa twórczość również adresowana jest do zwolenników dark wave i melancholijnego doom rocka. Materiał na "The Cataclysm" powstawał na przestrzeni sześciu lat (od połowy 1999 roku). Galas sam wszystko skomponował, zarejestrował i wyprodukował. Z pewnością też poradziłby sobie, będąc sam jak palec, na peronie we Włoszczowej. Ale wracając do zawartości "The Cataclysm". Wyjątkowo wolne tempo, przygnębiająca atmosfera i do tego jeszcze zdjęcia z okolic Czarnobyla we wkładce do płyty. Są także bardziej melodyjne fragmenty ("September", plemienny "Shimla"), ale ustępują one miejsca dusznym, przesyconym pyłem, neoambientowym kompozycjom. Jeśli nad Lycia unosił się anielski pierwiastek, to David Galas solo prezentuje dźwiękową ucztę dla mieszkańców pustkowi. Niespodziewanie hałaśliwie robi się pod koniec albumu ("Reclamation"), gdzie przetworzone głosy współgrają z doomrockowym zacięciem. Ciężko polecać "The Cataclysm", bo to trudny krążek. Galas ubrał swoje pomysły w przytłaczającą atmosferę i przyprawił je dozą melancholii. Chwila jest bliska, jak mawiano w serialu "Millennium"...
[Marc!n Ratyński]