napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



"Wszystko zmienia się na gorsze. Dzień po dniu. Nadchodzący wiek będzie ekologiczną katastrofą i wojną o surowce. Ludzie są niszczycielskimi stworzeniami. Przyszłość jest niesamowicie brutalna i pełna przemocy." Ten tekst znajdziemy w materiałach promocyjnych wydawnictwa. Właśnie taki obraz HeatdeatH chciał wykreować swoją improwizowaną muzyką. Efekt? Dwa utwory po ok. 20min, które szczelnie wypełniają winylową płytę i niewiele się od siebie różnią. Są bardzo agresywne, przytłaczające i męczące. Brak przestrzeni, płytkie brzmienie i natarczywy hałas powodują, że materiał jest duszny i bardzo nieprzystępny. Nie ma w tych improwizacjach punktu kulminacyjnego, do którego by zmierzały. Płyta sieje chaos i zniszczenie, ale przede wszystkim przyprawia o ból głowy.
Muzycy określają swoją muzykę jako "blacker than black metal", a w rzeczywistości z black metalem dzieli ona jedynie nastrój i szaleńcze tempo perkusji i automatu perkusyjnego. Całość przyprawiona jest niezliczoną ilością industrialnych dźwięków, które skutecznie zagłuszają nieliczne partie gitary. Generalnie muzyka jest jak jej oprawa graficzna - czarna, bez wyrazu, nieczytelna, smutna i straszna. HeatdeatH sprawdza się jedynie jako ostrzeżenie przed urzeczywistnieniem wizji przyszłości, którą się zainspirowali.
Chciałbym dodać, że ten projekt nie zrodził się z niczego. Tworzą go Andrew Broder i Tim Glenn, którzy stanowią trzon eksperymentalno-elektroniczno-rockowej grupy Fog. Po tym ponurym doświadczeniu, jakim jest HeatdeatH, warto zapoznać się z łagodniejszym obliczem tej dwójki, które prezentują na świetnym "Ditherer" (Lex Records).
[Krzysztof Pietraszewski]