napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Taki skład nie nagrywa słabych krążków. I choć od ostatniego wypieku minęło długie siedem lat, to Zimmers Hole nadal trzyma poziom, który dla wielu innych grup jest tylko marzeniem. Nad całym przedsięwzięciem produkcyjnym czuwał kanadyjski wizjoner Devin Townsend. I słychać to przede wszystkim w doskonale zrealizowanych wokalizach. Chris Valagao świetnie spisał się w roli wokalisty. Jednak główne postaci Zimmers Hole to muzycy związanie m.in. właśnie z zespołami prowadzonymi przez wspomnianego już Townsenda. Niegdyś podpory nieistniejącego już Strapping Young Lad - basista Byron Stroud i gitarzysta - Jed Simon oraz Gene Hoglan - perkusista, który także wspomagał Devina, tyle że na płytach firmowanych jego nazwiskiem. Wyobraźcie sobie połączenie przebojowości i dziwkowatości Motley Crue z topornością, wulgarnością i mrokiem Venom. Ot, takie połączenie "Shout At The Devil" pierwszego zespołu z "In League With Satan" tych drugich. I to wszystko w formie wyjątkowo prześmiewczych tekstów. Jednak muzycznie Zimmers Hole grają na najwyższych obrotach. Nie ma tu mowy o odpuszczaniu. Jeśli parodiują zespoły pokroju Manowar ("Hair Doesn't Grow On Steel"), to nie tylko prężą się na zdjęciu, ale i doskonale "podrabiają" taki styl gry. Gdy przychodzi im do głowy zgryw z Judas Priest, to długo się nie zastanawiają i lecą wokalizami pod Halforda. Na "When You Were Shouting At The Devil..." dominuje jednak mocniejsze granie. Takie z pogranicza thrash i death metalu. Gitary tną jak brzytwy, wokale atakują niskimi rejestrami a Hoglan udowadnia, że jest jednym z najlepszych bębniarzy w metalowym światku. I nawet do bólu przebojowe "Devil's Mouth" nie ma szans na playlistę w Radiu Zet. Tam też gitarowa jazda miesza się z wokalnymi wygibasami, przy wtórze precyzyjnych perkusyjnych uderzeń. Zimmers Hole to metalowy odpowiednik Tenacious D. Zgryw, puszczanie oka, parodia, tyle że o stutonowej sile uderzenia. Taki Tenacious D, choć ciekawy, dobry jest jednak na szkolną potańcówkę. Podczas gdy Zimmers Hole sieje zniszczenie, zrywa zawiasy i nie bierze jeńców. Z niecierpliwością czekam na zapowiadane koncerty w Europie, gdyż po rozwiązaniu SYL będzie to doskonała okazja zobaczyć tak przedni skład na scenie. A przy odsłuchiwaniu krążka proponuję użyć porządnie pokrętła z napisem "volume". W przypadku "When You Were Shouting At The Devil..." to działanie wyjątkowo pożądane. Drżyjcie sąsiedzi!
[Marc!n Ratyński]