napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Kto nie zapoznał się z debiutanckim krążkiem australijskiej formacji Pivot, ten na ich najnowszej płycie usłyszy zupełnie inny zespół. W muzyce tria zmieniło się wręcz wszystko. Sam skład robi wrażenie - rewelacyjnie rozgrywający na perkusji Laurence Pike znany z Triosk czy współpracy z takimi zespołami jak Flanger czy Prefuse 73, Dave Miller tworzący z Pike'm projekt Roam the Hello Clouds oraz brat perkusisty Richard Pike obsługujący gitarę, odpowiedzialny także za produkcję dwóch ostatnich płyt Triosk. Ta ostatnia nazwa może dać sporo do zastanowienia nad kształtem "O Soundtrack My Heart" jednak wpływy okołojazzowe, o ile wyraźnie obecne na pierwszej płycie, teraz przepadły z kretesem na rzecz gęstej rockowo-elektronicznej fuzji porywającej swoim dynamizmem i zadziornością.
Pierwsze co uderza na "O Soundtrack My Heart" to mrok i podobna do ubiegłorocznego krążka Battles wyczuwalna mechanika kompozycji, nie opanowująca jednak całkowicie tej płyty. Utwory powstają tutaj na kanwach perkusji i gry na klawiszach wychodzących na pierwszy plan czasem pod postacią warstwy rytmicznej, innym razem melodycznej. Pivot tworzy specyficzną muzyczną hybrydę łącząc elektroniczny groove z gitarowymi zagrywkami i melodiami opartymi na syntezatorach z pod znaku Jean'a Michel'a Jarre'a. A wszystko to podane jest w formie niezwykle dynamicznej, może nawet agresywnej, rzadko pozwalającej słuchaczowi na chwilę wytchnienia. To ostatnie jedynie można znaleźć w kilku fragmentach, kiedy perkusję zastępuje elektroniczny bit lub pojawiające się szmery imitujące mechaniczne zakłócenia. Istotny jest również fakt, że całość brzmi niezwykle spójnie, kiedy poszczególne kompozycje przechodzą jedna w drugą zarysowując wyraźny kształt przemyślanej całości. Nutę spokoju dodaje wokal Pike'a gitarzysty ("Sing, You Sinners" z pomysłową sekcją rytmiczną) doskonale kontrastując, a jednocześnie współgrając z mrokiem obecnych nagrań. Koniecznie do przesłuchania.
[Jakub Knera]