Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Na tle powrotów zespołów definiujących gitarowe granie dwóch ostatnich dekad XX wieku – od Devo, My Bloody Valentine i Pixies, przez Jesus Lizard po Faith No More, Smashing Pumpkins i ostatnio Pavement, reaktywacja Polvo jest absolutnie wyjątkowa. Po pierwsze, chyba nikt się jej nie spodziewał, ani o nią nie modlił. Po drugie, po dwunastu latach od przekombinowanego i budzącego kontrowersje wśród fanów „Shapes”, Polvo wrócili nie po to, by zagrać trasę i dorobić do przyszłej emerytury, lecz by wydać płytę, która okazuje się najlepszą w ich karierze. Kwartet z Chapel Hill, NC, nie zapomina, że na przestrzeni lat 1990-1998 jego muzyka miała wspólny, psychodeliczny-jammujący mianownik z Sonic Youth, konkretną dynamikę bliską Fugazi i Girls Against Boys, indierockową lekkość Pavement i math-rockową precyzję. Jednak bez żadnej presji nagrał płytę, która wnosi do jego dorobku wiele, wiele nowego.
„In Prism” to najbardziej dojrzały, kompozycyjnie i brzmieniowo zwarty album Polvo, w którym równocześnie jest wiele luzu i przestrzeni. Obfitujące w rytmiczne i stylistyczne wolty utwory są dość długie, ale zarazem cholernie spójne i wciągające, zaś jammy i instrumentalne pasaże zawsze prowadzą do właściwego celu. Co więcej, Polvo nigdy nie byli aż tak melodyjni, wokalista Ash Bowie śpiewa z nieznaną wcześniej pewnością, a mocne, dynamiczne momenty pozostają w złotej proporcji z chwilami niemal lirycznymi.
„In Prism” to płyta, którą mógł nagrać tylko zespół o korzeniach w latach 90-tych, ale brzmiąca bardzo współcześnie – selektywnie, głęboko i z rozmachem. Połączenie dojrzałości kompozycyjnej i wykonawczej z mocnym, przestrzennym brzmieniem, z nawiązką rekompensuje utraconą młodzieńczą desperację i surowe brzmienie Polvo sprzed lat piętnastu. „In Prism” nie deprecjonuje bynajmniej ich ówczesnych dokonań, ale wnosi nową jakość i wierzę, że otwiera nowy rozdział w historii grupy. Wspaniały powrót.
[Piotr Lewandowski]