polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Tickley Feather Hors d’Oeuvres

Tickley Feather
Hors d’Oeuvres

Dziecięco brzmiące wokale i naiwnie brzmiące melodie nagrane na czterośladowy magnetofon przy użyciu prostych keyboardów w domowych warunkach - ten znak czyniący Annie Sachs aka Tickley Feather rozpoznawalną, na tyle zachwycił muzyków Animal Collective, że wydali jej debiutancki album pod szyldem Paw Tracks.

Na jej drugim krążku, „Hors d’Oeuvres” w przeciwieństwie do pierwszej, dość ponurej płyty, przebłyskuje o wiele więcej światła i optymizmu. Kompozycje nadal są nagrane w domowym zaciszu na prostych urządzeniach, ale nabierają życia i nie są już wyłącznie sonicznymi kolażami i kaskadami nakładających się na siebie warstw dźwięków. Tickley Feather zaznacza sekcję rytmiczną, zapętloną i brzmiącą bardzo transowo, przez co dostajemy dziesięć utworów brzmiących momentami bardzo piosenkowo. W tle pojawiają się czasem kiczowato brzmiące klawisze czy przesympatyczne dzwoneczki, a dzięki przetworzonemu przez mnóstwo efektów wokalowi, często przyjmującemu formę rozwlekłych wokaliz na album wkrada się psychodelia. Sachs nie boi się nawet sięgnąć po gitarę, na której wygrywa hałaśliwe melodie w kawałku zamykającym płytę. Mnie takim graniem artystka zjednuje sobie od razu.

[Jakub Knera]