



Wyprzedany i magiczny koncert Hanne Hukkelberg w Warszawie (w Krakowie pewnie było analogicznie). Hanne wraz z dwoma muzykami potwierdziła, że jej unikatowy, wymagający chwili skupienia song-writing dostarcza silnych doznań muzycznych i emocjonalnych. Fantastycznie zaśpiewany i zagrany koncert, po którym studyjne zapisy utwórów Hanne zdają się pozbawione życia i głębi. Pewnie tylko przez chwilę. Kontakt zespołu z dość entuzjastyczną pubicznością mógłby być trochę lepszy, ale po Norwegach właściwie można było spodziewać się, że będą zamknięci w sobie. Przyjmijmy, że trzy utwory na bis były sposobem wyrażenia sympatii.
Zapowiadany support, Shy Panter (duet Kulka/Rogiewicz) nie wystąpił z powodu choroby Jurka Rogiewicza. Gaba Kulka zagrała więc sama krótki set naszpikowany kowerami.
Cieszy także, że Cafe Kulturalna można przeistoczyć w dobrą miejscówkę na ciut większy koncert niż z reguły tam się odbywają. Popieramy też zakaz palenia w trakcie koncertów!
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]