napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Pierwszy krążek Luke'a Blaira - „Onandon” - przedstawiał go jako zdolnego epigona Scotta Herrena. Podobnie jak Amerykanin pod szyldem Prefuse 73 proponował utrzymane w hip hopowych tempach leniwe, nieinwazyjne rytmy osnute gęstą siatką, migotliwej, cyfrowej ornamentyki. Ot, lounge z pazurkiem, który czarująco połyskuje, ale nie zadrapie, ani nie skaleczy – co najwyżej połechcze przyjemnie.
„Foma” jest podobna. Choć nie jest to stuprocentowy sequel debiutanckiego albumu. Wydaje się, że Blair także połknął basowego bakcyla, którym zainfekowanych jest teraz tak wielu producentów. Jego nowy materiał nie tylko urokliwie połyskuje, ale wibruje także podskórnym pomrukiem basu. Więcej tu luzu i przestrzeni; akcent jest na rytm, zwłaszcza na podzwaniająco-szeleszczące hi-haty. Zdobienia są subtelniejsze: ciągle dziergane idyllicznymi mikrosamplami, ale nie tak zagęszczone, tu i ówdzie podszyte subtelnym świetlistym rezonansem. Słucha się tego przyjemnie, ale też bez specjalnej emocji. Brak tu jakiegokolwiek zaskoczenia, suspensu, jakiejś nitki, za którą by się chciało podążać. Takie „to” na okrągło to samo: pętla goni petlę. I tak w kółko.
[Michał Nierobisz]