Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Baroness powraca z drugą odsłoną swoich muzycznych pejzaży, zanurzonych w progresywno-sludge’owym sosie. Po odejściu Mastodon z szeregów Relapse Records, to właśnie zespół z Savannah stał się jednym z filarów wytwórni. A ta nie szczędzi środków na promocję „Blue Record”. Obok standardowej wersji pojawiała się przepiękna edycja winylowa oraz dwupłytowa edycja z dodatkowym dyskiem z zapisem występu na festiwalu Roadburn z 2009 roku.
Baroness już po pierwszym albumie ustawił sobie poprzeczkę niezwykle wysoko. Bo jak tu nagrać muzykę równie przebojową, jak i z założenia do bólu alternatywną. „Blue Record” rozwiewa wszelkie obawy. Kwartet upichcił wraz z Johnem Congletonem potrawy, po których daleko nam do żołądkowych sensacji. Ta muzyka bije melodią zaklętą w gitarowych riffach i urzeka pełną żaru grą sekcji rytmicznej. A dla takich wisienek na torcie, jak „Steel That Sleeps The Eye”, funkcja „repeat” w odtwarzaczu wydaje się wręcz niezbędna. Bez zbędnych dłużyzn i nadmiernego kombinowania grupa stworzyła krążek, który swoją płynnością muzycznych struktur i pomysłowością, zostawia w tyle zawartość „Crack The Skye” rodaków z Mastodon. I choć te porównania ciągną się za Baroness od debiutu, to w niczym ten zespół nie ustępuje swoim bardziej rozpoznawalnym kolegom. A „Blue Record” jest bez wątpienia jednym z jaśniejszych punktów w moim prywatnym podsumowaniu 2009 roku.
[marc!n ratyński]