polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
BARONESS Blue Record

BARONESS
Blue Record

Baroness powraca z drugą odsłoną swoich muzycznych pejzaży, zanurzonych w progresywno-sludge’owym sosie. Po odejściu Mastodon z szeregów Relapse Records, to właśnie zespół z Savannah stał się jednym z filarów wytwórni. A ta nie szczędzi środków na promocję „Blue Record”. Obok standardowej wersji pojawiała się przepiękna edycja winylowa oraz dwupłytowa edycja z dodatkowym dyskiem z zapisem występu na festiwalu Roadburn z 2009 roku.

Baroness już po pierwszym albumie ustawił sobie poprzeczkę niezwykle wysoko. Bo jak tu nagrać muzykę równie przebojową, jak i z założenia do bólu alternatywną. „Blue Record” rozwiewa wszelkie obawy. Kwartet upichcił wraz z Johnem Congletonem potrawy, po których daleko nam do żołądkowych sensacji. Ta muzyka bije melodią zaklętą w gitarowych riffach i urzeka pełną żaru grą sekcji rytmicznej. A dla takich wisienek na torcie, jak „Steel That Sleeps The Eye”, funkcja „repeat” w odtwarzaczu wydaje się wręcz niezbędna. Bez zbędnych dłużyzn i nadmiernego kombinowania grupa stworzyła krążek, który swoją płynnością muzycznych struktur i pomysłowością, zostawia w tyle zawartość „Crack The Skye” rodaków z Mastodon. I choć te porównania ciągną się za Baroness od debiutu, to w niczym ten zespół nie ustępuje swoim bardziej rozpoznawalnym kolegom. A „Blue Record” jest bez wątpienia jednym z jaśniejszych punktów w moim prywatnym podsumowaniu 2009 roku.

[marc!n ratyński]