napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Debiutancki album Enterout Trio (klarnecista Piotra Mełech, perkusista Sebastian Grzesiak i wiolonczelista Adama Wróblewski), to ciekawe otwarcie dla tego zespołu. Pierwsza połowa płyty zarejestrowana została w studio, druga live w poznańskim Dragonie. Jazz jest głównym wyznacznikiem stylistycznym, ale na „Pink Ivory” odnajdujemy odwołania do muzyki współczesnej, improwizowanej (choćby w sonorystycznych pasażach). Klarnet kilkukrotnie sięga po tematy z muzyki żydowskiej, wiolonczela czasem zastępuje funkcjonalnie kontrabas, a innym razem odpływa w elektrycznych zwarciach. Ta dość zróżnicowana i szeroka tablica pierwiastków składowych Enterout Trio nie jest pustym gestem – panowie odnajdują się zarówno w mocnych, elektrycznych pasażach, jaki i w momentach abstrakcyjnych, czy lirycznych. Najlepsze utwory, jak otwierający album Terminus, umiejętnie łączą to wszystko w mieniącym się tyglu. Jest dobrze i wiarygodnie. Jednak mam z tą płytą pewien problem – jest zbyt przejrzysta. W szczególności, interakcja między klarnetem a wiolonczelą oraz pewna maniera konstrukcyjna, wręcz wykonawcza, przywodzą na myśl Kena Vandermarka i Freda Lonberga-Holm. A ci dżentelmeni są stety/niestety w innej lidze. „Pink Ivory” to udany debiut, ale mam nadzieję, że Enterout Trio swoją kolejną wypowiedzią zbiją mnie z pantałyku. Potencjał jest.
[Piotr Lewandowski]