Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



W maju 2008 roku dziennikarz New Yorkera próbował sprowadzić do wspólnego mianownika twórczość takich artystów jak Megasoid, Lucky Me, czy Glitchmob, określając ją mianem lazer bassu. W niedługim czasie pojawiły się kolejne etykietki: mutant dancehall, aqua crunk czy raggaclash. W dwa lata później hasło „lazer bass” znaczy niewiele. Lazer bass? Że co? Tego rodzaju brzmienia zostały ostatecznie ochrzczone mianem „wonky”. Teraz już coś zaczyna dzwonić? Tylko gdzie...?
Głównie w Wielkiej Brytanii. Zomby, Joker, Ikonika, Rustie. Nowy styl w pewnej mierze stanowił uboczny efekt basowej rewolucji, jaka zaszła na Wyspach za sprawą dubstepu – stanowił pewną wariację tej estetyki. Proponował dla niej – potencjalnie – nowy outfit. Zachowując masywne brzmienie w sferze aranżacyjnej zamiast monochromatycznych odcieni szarości stawiał na barwy kwaśne i fosforyzujące. Paul Geissinger alias Starkey wraz z Megasoid i Glitch Mob stanowili przyczółek nowego trendu za Oceanem. Podawali potężne basowe rytmy, ale barwili je plastikowymi, jękliwymi pasażami – gdzieś w pół drogi między brytyjskim grimem, południowoamerykańskim crunkiem, a electro i chip tunes.
Na swoim drugim albumie filadelfijczyk nieco spuszcza z tonu. To już nie tylko amplifikowany rave na zwolnionych obrotach. Motoryka, chociaż ciągle stanowcza, jest zdecydowanie luźniejsza – w perkusyjnych sekwencjach więcej jakby przestrzeni. Akcent jest na to, co pomiędzy: pociągłe pasma oślepiających jaskrawości z plug-inów. Więcej jest melodii – tu i ówdzie nawet śpiewają panie („Stars” i „New Cities”). Zdarzają się też momenty hiphopowe – np. gościnny występ teksańskiego rapera Cerebral Vortex. Ciągle jest jednak mocno i syntetycznie.
[Michał Nierobisz]