Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Z dziewczętami bywa tak, że kokietują, kokietują, a potem syczą: „Przesssstań”. I tak – mogłoby się zdawać – jest z Uffie. Kiedy jako nastoletnia lolita wydała nakładem francuskiego labelu Ed Banger maksisingiel „Pop The Glock”, jeden z blogerów napisał, że na to właśnie wszyscy czekali – na osiemnastolatkę, która wali wprost, że jest gotowa. Trudno powiedzieć, kto to ci wszyscy – może wielbiciele stron z „teens” w tytule – ale z pewnością debiut Ann-Cathrine Hartley wzbudził emocje. Tym bardziej, że wydawnictwa Ed Banger cieszyły się wówczas opinią „najlepszego towaru”.
Po takim otwarciu – jasna sprawa – wszyscy (z pewnością fani witryn z „teens” w tytule) czekali na więcej. A tu nagle jakby artystka powiedziała: „Przestań” i zniknęła z horyzontu. Choć nie była to kwestia kokieterii. Małżeństwo i macierzeństwo wykluczyły ją na dłuższą chwilę z klubowego szaleństwa. W tym czasie pojawiła się Ke$ha, a notowania Ed Banger spadły o kilka oczek w dół – to już są kreacje z zeszłego sezonu. W tych niezbyt sprzyjających okolicznościach Uffie w końcu, po blisko czterech latach od debiutu wydaje swój pierwszy długograj.
Cztery lata w świecie dzisiejszej muzyki pop to jak cztery dekady w „real time” - w tym czasie czyjaś kariera może osiągnąć szczyt, by zaraz potem pikować w otchłanie zapomnienia. - Uffie? A kto to Uffie? - spyta ktoś. - Wiesz, ta laska co robi taki electro-rap – odpowie inny. - Chodzi ci chyba o Ke$he – odpowie tamten. W istocie Uffie może mieć problem z przebiciem się – nastoletnie ucho może usłyszeć takie „Pop The Glock” jako drugie „Tik Tok”. Choć Uffie to zupełnie inna liga.
Za produkcją stoją uznani spece – Mr. Oizo, Mirwais, Feadz i SebastiAn. Generalnie jest to rzecz w stylu „french touch”. Kwaśne, cięte electro z wpływami miami bass i ghetto tech, tu i ówdzie zerkające w stronę disco. Typowe Ed Banger Records – można by brzydko skwitować.
A primadonna? Osnuta elektronicznym woalem. Kiedyś to się nazywało vocoder, teraz auto-tune – nieważne, efekt jest ten sam: pan albo pani robot. Kolorystyka adekwatna do tematyki – Uffie wypada trochę jak cybernetyczna tipsiara zaprogramowana na permanentny melanż. Zdecydowanie imprezowa pozycja. Wyłącznie. I nie dla każdego.
[Michał Nierobisz]