napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Tegoroczne Transvizualia odbyły się wcześniej niż zazwyczaj, rozpoczynając się już w końcówce września. Festiwal, jak co roku mający charakter imprezy interdyscyplinarnej, w tym roku część muzyczną miał trochę mniej rozbudowaną niż chociażby podczas wcześniejszych edycji. Jednak zaskoczeń jak zwykle nie zabrakło i to na nich najlepiej skupić się podsumowując tegoroczną edycję imprezy.
Niespodzianką i absolutną rewelacją, nie tylko w skali festiwalu ale wielu występów z wizualizacjami widzianych przez niżej podpisanego, okazał się brytyjski duet Sculpture. Muzycy zapatrzeni w analogowy sprzęt, korzystali podczas występu wyłącznie z urządzeń analogowych, ani na chwilę nie wspierając się technologicznymi nowinkami cyfrowymi. Połowa duetu – odpowiedzialna za cześć muzyczną – tworzyła mocno eksperymentalną odsłonę muzyki elektronicznej, wykorzystując taśmy, urządzenia do loopów czy masę ręcznie stworzonego ekwipunku, w którym co jakiś czas wyraźniej zarysowywały się rytmiczne struktury.
Ale prawdziwym objawieniem był wizualny element zespołu – obraz wyświetlanych animacji powstawał bowiem na tzw. zoetrope record deck – adapterze, na który zamiast płyt winylowych, umieszcza się okrągłe płytki podzielone na poszczególne klatki filmowe. Te pod wpływem obrotów zamieniają się w niezwykłe animacje – czy to krótkie fragmenty filmików czy surrealistyczne animacje z nachodzącymi na siebie obrazami. Umieszczona nad adapterem kamera wszystko rejestrowała, łącznie z dłońmi zmieniającymi poszczególne płytki. Chyba mało kto nie był pod wrażeniem, oglądając fantastycznie wymyślone wizualizacje. W następnym numerze zaprezentujemy Wam wywiad z tym niesamowitym duetem.
Drugim, co najmniej ciekawym zjawiskiem, był audiowizualny (i tutaj to określenie jest całkowicie na miejscu) koncert tria Principles of Geometry, którzy połączyli swoje siły z Anti VJ. Wchodząc na teren Parku Naukowo-Technologicznego każdy uczestnik imprezy dostał specjalne okulary 3D, w których oglądało się występ. Muzyka zespołu oscylowała wokół rozwlekłych krautrockowych kompozycji, w których szczególnie duże wrażenie robiły partie perkusji. Do klasyków gatunku było im raczej daleko, ale koncert potęgowały minimalistyczne wizualizacje – przestrzeni kosmicznych, satelit czy krążowników umieszczonych gdzieś daleko poza orbitą. Te, dzięki specjalnym okularom wyświetlały się w trójwymiarze, więc niemal na żywo doświadczyć można było przemieszczania się w kosmosie. Tak jak Sculpture, było to bardziej doświadczenie niż koncert, w którym obraz i dźwięk funkcjonują na równych zasadach, jedne drugiemu nie ustępując.
Szkoda, że w ciągu tego samego weekendu nie odbyły się też sety dj’skie i live acty, które miały miejsce dopiero tydzień później. Imprezie zdecydowanie wyszłoby na lepsze gdyby była bardziej naszpikowana wydarzeniami w ciągu czterech dni wokół jednego weekendu, niż jej rozciągnięcie na 10 dni, przez co oprócz mieszkańców Trójmiasta, praktycznie mało kto ma szanse uczestniczyć w obu wydarzeniach.
Ale do rzeczy. Finałowa część muzyczna była przeznaczona dla wytrwałych, bowiem zaczynając się w okolicach godz. 21, skończyła się późno po 3 w nocy. To kolejny znak, że lepiej postawić na jakość a nie ilość, tym bardziej że Park Naukowo-Technologiczny z przestrzenią typowo klubową ma mało do czynienia i odbiór muzyki w tym miejscu pozostawia sporo do życzenie, z powodu chociażby braku typowego klubowego zaplecza, a jedynie sali koncertowej i znajdującej się kilka pomieszczeń dalej restauracji.
Ciekawie zaprezentował się duet Grasscut, chyba najbardziej piosenkowy z grupy zaproszonych artystów – trochę popowa elektronika utrzymana w klimacie trip-hopowych piosenek, świetnie łączyła się z wokalami i brzmieniem basu czy klawiszy. Kulminacją wieczoru były występy Luke Viberta i Jimmy’ego Edgara, o wiele bardziej żywiołowe i taneczne. O ile jednak Vibert po godzinie mógł już trochę nużyć, o tyle Edgar zagrał zdecydowanie bardziej psychodeliczną i nieszablonową muzykę – elementy techno, funku, house czy nawet soulu, brzmiały w jego wykonaniu drapieżnie i szalenie. Szkoda tylko, że po czterech godzinach można było być zmęczonym poprzednimi występami, przez co i przyswajalność jego koncertu była już nieco cięższa.
Na tegorocznej edycji zabrakło mi trochę wykonawców, którzy weszliby w większa interakcję z publicznością lub chociaż objawili większy element performatywności. Do głowy przychodzą mi świetne występy Felixa Kubina, Dat Politics, Chicks on Speed. Mount Kimbie czy The Gaslamp Killer z minionych edycji – te o wiele bardziej angażowały słuchaczy, a jednocześnie nie były statycznym odgrywaniem muzyki na scenie.
Transvizualia mimo ogromnego potencjału, wciąż stoją krok dalej za pozostałymi tego typu imprezami w Polsce jak chociażby Unsound, Free Form Festival czy Tauron Nowa Muzyka. Paradoksalnie, nazwy, które ściągały słuchaczy spoza Trójmiasta częściej pojawiały się podczas pierwszych edycji imprezy, niż w trakcie dwóch ostatnich ostatnich. Cóż z tego, że festiwal często wyprzedza muzyczne trendy (występy Mount Kimbie, Jamesa Blake’a, The Gaslamp Killera), które z opóźnieniem docierają rok później do naszego kraju (w tym roku to m.in. ci artyści są mocno oczekiwani podczas festiwalu Unsound czy zrobili wrażenie na festiwalu w Katowicach), skoro przez dość kiepską promocję, mało osób z całego kraju może się o ich występach dowiedzieć wystarczająco wcześnie i zaplanować w jesiennym grafiku festiwalowym.
To element warty poprawy, podobnie jak zaproszenie kilku wykonawców, którzy mogliby z miejsca ściągnąć więcej publiczności publiczność (jak jest w przypadku FNM – Flying Lotus, Moderat, Pantha du Prince) i nagłośniły festiwal. Za rok piąta edycja, warto dopracować kilka elementów imprezy, dzięki czemu Transvizualia mogłoby bez kompleksów konkurować z innymi jesiennymi muzycznymi imprezami w Polsce.
[tekst: Jakub Knera]
[zdjęcia: Jakub Kudelski, Michał Jaskólski]