napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Trzecia płyta Menomeny, potwierdza, że zespół, który już na debiucie pokazał swoją muzyczną erudycję i pomysłowość, wciąż jest w doskonałej formie. Trio z Portland jednocześnie o wiele bardziej dojrzało, co słychać w niemal każdej piosence na "Mines", a wygłupy znane ze świetnego teledysku "Wet and Rusting", są raczej wytłumione i pojawiają się sporadycznie.
Teksty Amerykanów wielokrotnie odnoszą się do dzieciństwa, upływającego czasu, mniej do zabawy a więcej do refleksji, czasem w bardzo rozczulający sposób. Warstwa muzyczna jest tutaj rozbudowywana, w doskonały sposób kontynuując pomysły z poprzednich płyt. Menomena buduje dramaturgię, stawiając na drobne elementy, które diametralnie zmieniają całe utwory. Spokojne, tlące się początki przechodzą tu w szalone partie na granicy hałasu i na odwrót - kaskady talerzy potrafią zamilknąć na chwilę wyciszenia. Na "Mines" uwypukla się rola Danny'ego Seima jako niekwestionowanego lidera zespołu. Więcej śpiewa, a jego gra na perkusji ma decydujące znaczenie w brzmieniu poszczególnych utworów - to właśnie on nadaje im tempa i charakteru, czasem doprowadzając muzykę do psychodelii i szaleństwa (fantastyczne "TAOS" i „BOTE”) czy refleksji (przejmujące "Dirty Cartoons"). „Mines” to najlepszy album jaki Menomena spłodziła do tej pory, jak dla mnie jeden z najlepszych z wydanych w ciągu minionej dekady. Obecnie mało kto potrafi powrócić na trzecim krążku w tak doskonałej formie.
[Jakub Knera]