napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



The Dead Weather to idealne połączenie talentu muzycznego Jacka White'a (The White Stripes) z wokalem Alison Mosshart (The Kills). Od debiutanckiego albumu pt. "Horehund" minął zaledwie rok, a zespół ponownie mile nas zaskoczył, wydając w maju kolejny album – Sea of cowards. Czy możliwe aby był lepszy niż Horehund?
Miałam wielkie obawy, że ten oryginalny projekt – połączenie ciężkiego bluesa, syntezatorów, rzężących riffów gitarowych, głębokiej psychodelii, plus wiecznie paląca 'babka' na wokalu – to tylko hit jednej płyty. Na szczęście, myliłam się.
„Sea of Cowards” to pozornie miłosne dialogi lub monologi. Jednakże nie spodziewajcie się balladek. The Dead Weather dalecy są od banalnych piosenek o miłości. Pierwsze uderzenie to hipnotyzujący "Blue Blood Blues". Głośne gitarowe solówki, rytmiczna perkusja, spontaniczne nuty psychodeli, a jako wisienka na torcie - wokal Alison i Jack'a śpiewających jednocześnie te same kwestie. Uwagę zwraca też trzeci na liście "The Difference Between Us". Początkowo zapętlające się dźwięki wsysają odbiorcę, któremu na ratunek przychodzi uspokajający głos Alison. Jednakże popisowym numerem jej umiejętności muzycznych jest kawałek "I'm mad". Od samego początku perkusja oraz rzężąca gitara tworzą nerwowy klimat. Następnie dołącza Alison, powtarzając "I'm mad", a ton jej głosu aż się prosi, aby zaczęła krzyczeć. "Gasoline" zaczyna się niczym główny motyw muzyczny filmu, a szybko przechodzi w naszpikowany gitarami majstersztyk. Zdecydowanie jeden z lepszych na płycie. A to dopiero początek..
The Dead Weather olewają aktualne trendy i tworzą muzykę, którą trudno zaszufladkować. Dlatego nie wszystkim przypadnie ona do gustu. „Sea of Cowards” to ciężkie brzmienie i natłok różnorodnych dźwięków, ale bez wątpienia jest to dzieło i kolejny dowód na to, że tworząc coś z pasją, można osiągnąć o wiele więcej niż się spodziewano.
[Dorota Owczaryszek]