



Nie będę udawał, że kontrabasista Micheal Formanek jest postacią dobrze mi znaną. Na The Rub and Spare Change zwróciłem uwagę głównie ze względu na skład jego kwartetu, w którym znaleźli się pianista Craig Taborn i saksofonista Tim Berne, oraz uzupełniani przez perkusistę Geralda Cleavera. Okazuje się, że panowie współpracowali już ze sobą przy okazji płyt Berne’a i innych, więc podjęcie kompozycji Formanka powinno się udać. Zwłaszcza, że te podchodzą do akustycznego jazzowego środowiska w sposób, który wydaje mi się całkiem nowoczesny i jest mi bliski – równoprawnie traktujący wszystkich muzyków, przywiązujący uwagę do drobinek dźwięku i ich roli dla brzmienia całego kwartetu, granicę między kompozycją a improwizacją zacierający nie dzięki solowym popisom, a otwartością formy.
Motywy rytmiczne bądź melodyczne wyznaczające strukturę utworów są dość oszczędne, ale wprowadzają ciekawe zmiany wewnątrz numerów i otwierają przestrzeń dla wolnej gry. Tej najwięcej mają Berne, grający tu tylko na alto, oraz pianista Taborn. Wobec otwartości kompozycji i firmowaniu płyty nazwiskiem basisty wydaje się to poniekąd zaskakującym tradycjonalizmem, który jednak się sprawdza, o czym świadczy najlepiej siedemnastominutowa "Tonal Suite". Uwagę zwraca też zwięzłość ekspresji muzyków, którzy unikają zbędnych gestów, zarówno lirycznych, jak i epatujących free jazzem. The Rub and Spare Change to wymagająca uwagi i wynagradzająca ją płyta. Kawał inteligentnego, czujnego grania, w kształcie dość zaskakującym jak na katalog ECM.
[Piotr Lewandowski]