napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Serbowie z dreDDup byliby zapewne dobrym wypełniaczem na scenie zamku w Bolkowie. Tam takie zespoły świetnie prażą się w słońcu, by za kilka dni niewielu pamiętało ich występ. „El Conquistadors” to trzeci album formacji z Nowego Sadu, choć działają już w Serbskich Atenach od 14 lat. Bałkański syndrom Laibach odcisnął swoje piętno na dokonaniach dreDDup. Choć do wizjonerstwa Słoweńców, twórcom „El Conquistadors”, jest jeszcze zdecydowanie dalej niż bliżej. Na serbskim rynku płyta pierwotnie miała swoją premierę w 2009 roku. W bieżącym roku dzięki Beast Of Prey materiał został wznowiony, z przeznaczeniem na rynek ogólnoświatowy. Po raz kolejny słucham tej produkcji i po raz kolejny dziwię się, iż taki album warto było wydawać. Aż 15 utworów, z których dosłownie żaden nie wybija się ponad szarą przeciętność. Syntetyczne tło urabiane przez zespół po kilku minutach przyprawia o ból głowy. Industrialne rytmy ubrane są w męczące partie wokalne. Toporność przekazu i monotonia są w przypadku tych 75 minut gwoździem do trumny. I nawet utwór kończący całość, lekko psychodeliczny „Amputated Soul”, nie pozostawia zbyt wiele nadziei na przyszłość. Zdecydowanie lepiej „wałkować” kolejny raz Front 242, KMF DM, The Young Gods czy wspomniany wcześniej Laibach. „El Conquistadors” może przypaść do gustu chyba tylko dźwiękowym masochistom. Reszta odpuści już w blokach startowych.
[marc!n ratyński]