Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Dzięki tej płycie mogłem zdobyć choć śladowe pojęcie, jaką muzykę grywa się w Belgii. Zespół jest z Brukseli, równomiernie dzieli swoje teksty pomiędzy język francuski i flamandzki, brzmienie też ma dość charakterystyczne. Podstawowe instrumenty to dęciaki (trąbka, saksofon, klarnet w przeróżnych kombinacjach), akordeon, kontrabas i perkusja. A do tego całe mnóstwo przeszkadzajek i cudów pochodzących z całego świata. Słychać lekkie jazzowe zacięcie, ale głównym źródłem inspiracji jest chyba muzyka, którą mogę określić mianem belgijskiej - przez analogię do muzyki francuskiej. Jaune Toujours przeplata utwory taneczne z melancholijnymi, wytwarzając nastrój ciepłego wieczoru w jakieś brukselskiej knajpie oferującej niezliczone gatunki ich wspaniałego piwa. Jak sugeruje nazwa albumu, świat jest dla muzyków jedną wielką wioską i wspólnotą, czerpią oni pełnymi garściami z kultur różnych etnicznych grup - są i elementy żydowskie, i słowiańskie. Muzyka tętni życiem jak sama Bruksela, w której nijak nie odczuwa się różnic narodowościowych jako czegoś negatywnego. Nie jest to jednak pozbawiony tożsamości zlepek wpływów. W każdym dźwięku słychać Belgię, dęte instrumenty i lekko zachrypnięty głos wokalisty generują oryginalny i klarowny styl. Całość dopełnia wkładka wypełniona zdjęciami Brukseli. Album został wydany w niezależnej wytwórni, więc pewnie ciężko będzie go zdobyć, ale warto spróbować, ponieważ dzięki takim płytom możemy liznąć kultury absolutnie nam nie znanej, a wartej uwagi.
[Piotr Lewandowski]