napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Muzycy czeskiego duetu DVA wymyślają mnóstwo określeń na swoją muzykę - a że to pop z nieistniejących stacji radiowych, a że to folklor nieistniejących narodów. To określenia wprowadzające małe zamieszanie podczas słuchania i dodatkową aurę, ale faktem jest, że ich muzyka, mająca dużo wspólnego z folkiem i muzyką alternatywną Skandynawii, jawi się całkiem świeżo.
Folkowe i zwiewne melodyjki świetnie łączą się z elektronicznymi partiami i podkładami w postaci beatboxu, elementów hiphopu czy alt-country. Z jednej strony pobrzmiewa echo Mum, a z drugiej japońskiego Chanson Sigeru, przez trochę zwariowane piosenki i ich luźne kompozycje. To folklor czeskich miasteczek, blokowisk, małych mieszkań z przyciasnymi pokojami, wędrujących orkiestr i amatorskich zespołów, występujących na weselach. Na „Hu” gdzieś to wszystko się splata, lepiej niż na złożonym z dwóch tuzinów kawałków "kollektt8".
Szkoda tylko że muzycy nie pokusili się o większe zaznaczenie czeskich elementów. Śpiewanie w wymyślonym języku przećwiczyli już Sigur Rós, a sami Skandynawowie czy chociażby Olo Walicki z projektem Kaszebe, pokazują, że język inny niż te wiodące w Europie, może być doskonałym elementem stanowiącym o jakości i świeżości materiału. Chciałbym usłyszeć te piosenki wykonane całkowicie po czesku - brzmiały by wtedy zupełnie inaczej, ale nabrały by zdecydowanie większej wyrazistości i oryginalności.
[Jakub Knera]